niedziela, 3 marca 2013

Wpis winny

A na wieczór parę słów od Taty

Kochana Aniu. Dzisiaj wykonałem ciężką ale za to jakże pożyteczną i w gruncie rzeczy przyjemną pracę "odciągania" wina. Wino zakończyło swoją pracę i teraz już musi się tylko klarować. Dlatego co kilka miesięcy należy"odciągać" je z osadu, jaki jeszcze gromadzi się na dnie. Według mojej oceny zarówno wino gronowe, jak i aroniowo-jabłkowe udało się nieźle. Za jakieś dwa miesiące zostanie przelane do butelek. Tam będzie dojrzewać. Za jakieś trzy-cztery lata będzie gotowe do spożycia. Może jednak... nie będziemy tak długo czekać. A oto "dokumentacja" mojej pracy. Nasza Malinka musiała przy tym wszystkim asystować. 

Bardzo się cieszę, że spełniłaś swoje, takie malutkie, marzenie. 






Cóż, jestem przekonana, że nie pozwolimy winu nudzić się w butelkach tak długo. Chociaż jakąś część pewnie zostawimy, aby nabrało szlachetności.
Bo wino mojego Taty.... 
ma charakter.
Zasłużyło już na jeden cały wpis, o tu.

I bardzo kocham moich rodziców, naprawdę.

34 komentarze:

  1. Ania
    dla mnie jestes osoba pogodzona z calym swiatem
    wewnetrznie uspokojona
    w najlepszym tego znaczeniu
    to jest tak piekne ze az nieprawdziwe
    niech trwa
    blagam, nie pisz "ale wiesz, cos tam jest nie tak, bla, bla bla"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, zmilczę wszystkie "ale" na Twoje specjalne życzenie :)))
      Ale pod warunkiem, ze wpadniesz na winko, jak będziesz następnym razem w stolicy.

      Usuń
    2. Anka, czytasz w moich myslach!!
      ty masz jakiegos mejla?
      Jakby co, wal przez Ostre

      Usuń
    3. a po ktorej geograficznie stronie stolycy zamieszkujesz?
      I dlaczego pamietam ze to Ursynow?
      to zupelnie z innej :P:P:P

      Usuń
    4. Pamiętasz, bo to prawda jest.
      Ale ja mobilna jestem w granicach Warszawy :)

      Usuń
    5. ja tez :)))

      i cieszem siem i bojem siem!!!!

      Usuń
    6. a ja na dokladnie drugim koncu metra:))))

      Usuń
    7. Ale po linii metra - to zawsze blisko.
      I nie bojaj, ja jestem mało niebezpieczna:)
      Choć i ja w strachu.
      Ale damy radę.

      Usuń
    8. ja ci ufam!
      Jak ty dasz to i ja dam!!
      Im wiecej wina tym lepiej:P:P:P

      Usuń
    9. Anka zrobi pstrykajoncom relacje :P:P:P

      Usuń
    10. Pewnie. ja zawsze z moim małym aparacikiem :)

      Usuń
    11. I wiecie co? Lubię internet :)

      Usuń
    12. Ha!!!
      To witamy w klubie :))))))))))

      Usuń
    13. Bo on taki prawdziwy jest :))

      Usuń
    14. jakby mi to ktos kiedys powiedzial...
      nie skonczylaby sie dziwic...

      Usuń
    15. Bo w nim prawdziwe ludzie siedzom, nie wirtualne jakieś.

      Usuń
    16. ale to dziwne troszke jest!!

      jak ciem dotkne to uwierze!

      ale baj de uej, nasz swiadek ze slubu w internecie poznal sfom zone:)))

      Usuń
    17. A jak ja męża poznawałam, to jeszcze nie było internetu...
      Ale on i tak postanowił, że się ze mną ożeni - zanim mnie dotknął.

      Usuń
    18. a ja się przeżegnałam lewą nogą, jak zobaczyłam, że nasza Ania powoli zaczyna gadać naszom gupiom mowom i napisała "ludzie siedzom ";)))
      Aniu, masz kapitalnego tatę!!!
      Dzięki internetowi to wiem, więc też go lubię :)

      Usuń
    19. Ania czasem też lubi się powygłupiać, o!
      :)

      Usuń
  2. Piękna sprawa. Po prostu piękna.
    Wytwórnia pierwsza klasa- moje uznanie.
    Robiłam wino aroniowe w tym roku, ale bez jabłek, dlatego wierzę na słowo, że wino twojego Taty jest markowe.
    Czy korkownicę Twój Tato posiada ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korkownica to do korkowania butelek?
      Nie, nie ma, wlewa do zakręcanych :)

      Usuń
    2. Byłam niedawno w fachowym sklepie. Pełno było tam buteleczek, koreczków, przeróżnych drożdży, butli itp.,itd. Przyjechałam po stożkowe korki.
      Pan namówił mnie na zakup korkownicy.
      Męskie rece poradziły sobie z nią bez problemu i szerokie korki zagościły w szyjkach butelek na wieki. Po dobie kładzie się butelki na półkach.
      Świetna rzecz na prezent dla taty.

      Usuń
    3. Muszę pomyśleć, dziękuję za inspirację :)

      Usuń
  3. wpis winny albo...
    w oczekiwaniu na malinę.
    być może dopiero teraz zrozumiałam tytuł tej książki dzięki Twemu Tacie. być może chodzi o coś zupełnie innego. jeszcze nie zdążyłam przeczytać.
    (może Autorka się wypowie?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy Autorka ty zagląda... :)

      Usuń
  4. Jak Ty o tym piszesz, to kochanie rodziców wydaje się być czymś najprostszym na świecie. Chociaż zapewniasz nas o tym, więc może nie jest to takie jak oddychanie.
    Bardzo mi się podoba, że tata napisał o spełnieniu "malutkiego marzenia", czyli coś pewnie wie o większych. Mój mało o mnie wiedział, nie umiałam mu wytłumaczyć siebie. I teraz żal.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę o tym, bo rzadko o tym mówię. Bardzo chciałam to powiedzieć, a napisać jest łatwiej - mam w sobie pewną wstydliwość mówienia, która zanika przy pisaniu.

      Usuń
  5. PS - internet to niezwykła kraina. Nie przypuszczałam , że będzie dla mnie taki ważny.

    OdpowiedzUsuń
  6. no i tu wino leją... oj Ania...

    OdpowiedzUsuń