sobota, 15 listopada 2014

Cisza

Najpierw rzucam się na pracę, fascynująca, o widowiskach religijnych w Anglii. Trochę jestem opóźniona, ale niewiele. Boli mnie bark, ramię, ręka.
Potem oglądam odcinek serialu - wieki tego nie robiłam.
Wiem i nie wiem po co. Po złudzenie, po próbę ciepła, próbę...
Prawa noga drętwieje tylko trochę. Podkładam coś pod stopę.
W lepszą wizję mnie wciąż wierzę. Mocniejszą, choć w słabości. Ze wszystkim dam radę.
Kotka wymiotuje. Dam radę.
Idę na USG jamy brzusznej, prędzej czy później czeka mnie operacja, kamienie w pęcherzyku żółciowym nie chcą zniknąć.
Bariera nieprzekraczalna - doktor rozumie, miał operowaną nogę, też nie pozwolił się uśpić, choć go namawiano. Teraz by się zgodził, bo były komplikacje.
Ale u mnie nie ma rady, musi być narkoza.
Albo nic nie zrobię.
Sprzątam kuchnię
Kładę się, dłonie na czole. Zasnąć zawsze można.
Jestem sama.
Może jestem jak lód.

44 komentarze:

  1. Nie masz pojęcia, jakie to jest mi bliskie. Konieczność i nieuchronność, jednocześnie ten irracjonalny strach. Choć może i wcale nie tak irracjonalny...
    Praca daje wytchnienie. Jeśli jest fascynująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, praca.
      Lęk przed narkozą ma u mnie rozmiar fobii.

      Usuń
    2. To tak, jak u mnie. Choć ostatnio pęcherzyk żółciowy tak mi doskwiera, że zaczynam poważnie myśleć o operacji. Już raz się "spod noża" wywinęłam - akurat zaczął się strajk lekarzy:).

      Usuń
    3. Ja miałam raz zapalenie i zaplanowaną operację po wyleczeniu, ale nie poszłam.
      Szkoda, że nie można w tym przypadku zastosować znieczulenia zewnątrzoponowego...

      Usuń
  2. Mogę Cię przytulić Aniu?
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Nie wiem, czy da się mnie przytulić.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Aniu, nie jesteś jak lód, na pewno. Dyskopatia przykra sprawa, ale powszechna, może rehabilitacja?
    Przeszkoda ta nie jest na ogół całkowicie nieprzekraczalna.
    I nie jesteś całkiem sama, choćby ze względu na myślącą o Tobie rodzinę i innych ludzi. Nie bardziej niż wszyscy, w każdym razie.

    W każdym zdaniu Ci się sprzeciwiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, ale to, co czuję...
      Nie tylko przez wzgląd na zdrowie. Bardziej chodzi o pewną nieprzekraczalność, o rozmiar pustki. O niezgodę na siebie.

      Usuń
    2. Myślę, że praca nad książką jest trochę samotnicza ze swej natury i takie wrażenia może pogłębiać.
      Ja, w każdym razie, myślę. Być może kontakt z fajnym chirurgiem zrekompensowałby konieczność spotkania się z anestezjologiem?
      Wybacz brak głębi.

      Usuń
  4. We wszystkim co czujesz, czego się boisz, co boli, jesteś sama. Jak wszyscy.
    Zanurzona w sobie, ale na pewno nie zamarznięta.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle mam złudzenia, że tę samotność można przełamać. Że gdzieś w środku siebie możliwe jest to szarpnięcie, które coś zmienia. Taki "dar z niczego", jak u Duvignauda, pamiętasz...

      Usuń
    2. Może każde Prawdziwe wyjście z siebie do innych, jest "darem z niczego"?
      A może to uczucie, że jest się takim jak wszyscy, przełamuje samotność?
      Nic nie wiem o tym szarpnięciu. Chciałabym.

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że ja coś o nim wiem. Ale może mi się tylko wydaje. Czy mozliwe jest to Prawdziwe wyjście? Chciałabym.

      Usuń
  5. A mi się wydaje, że już prawie wiesz, czym wypełnić tę pustkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję jasnowidzenia...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. to znaczy nie chcesz narkozy? czy chcesz? ja mialam niedawno - polecam, nic nie boli :)
    potrzymac Cie za lapke?
    (pisze z pracy, co pewnie widac)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę narkozy. Nie chodzi o ból.

      Usuń
    2. Widzisz - słabo dziś kontaktuję :)

      Usuń
  7. Aniu. Ja trzy razy byłam pod narkozą.Zamkniesz oczy i je otworzysz, pomiędzy nie będzie nic. Pośpisz trochę i dojdziesz do siebie. Przerobiłam na własnej skórze. Bardziej bałam się jak rodzice mieli operacje -tata kręgosłup, mama przepuklina. Chętnie położyłabym się zamiast nich, bo wtedy chodziłoby tylko o mnie a nie aż o nich. Pozdrawiam serdecznie- też Ania:)
    Ps: Nie wyzywaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja boję się właśnie utraty świadomości... Właśnie tego, że tak jest. Chcę wiedzieć, co się dzieje....
      Witam serdecznie u mnie :)

      Usuń
    2. Kochana jeśli wieczorem podadzą Ci taką malutką niebieską tabletkę to łykaj bez zastanowienia. Rozluźnisz się i zaśniesz snem spokojnym i kolorowym. Jak mnie przewozili na salę operacyjną i mój Doktorek spytał "I jak się Pani czuje?" odpowiedziałam "Czuję, że zaraz pójdę spać dalej". Taki lajcik. Powiem Ci Aniu, że ja się przestałam denerwować, jak weszłam na oddział i drzwi się za mną zamknęły. Wiedziałam, że trzeba, że operacja jest po coś i jakoś mi wszystko zwisło. Dużo dało mi to, że mój Doktorek powiedział, że cały czas przy mnie będzie i nie pozwoli mi zrobić krzywdy- głaskał mnie przy tym po głowie, chociaż nie musiał. Powiem Ci, że nawet gdyby jarał fajki i strzepywał popiół w mój środeczek, to bym się zgodziła ufając mu bezgranicznie. Masz tam kogoś, komu ufasz?

      Usuń
    3. Jeśli już to na pewno wezmę tableteczkę. Miałam operowaną rękę i wtedy właśnie taką dostałam. No, ale nie miałam narkozy, tylko znieczulenie w splot barkowy, więc bezproblemowo...

      Usuń
  8. Aniu, współczesne środki są bezpieczne. Ale rozumiem, że nie w tym rzecz...

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu strach ma wielkie oczy.
    Tez mam te fobie, ale z racji pewnego planu zyciowego poszlo gladko!
    I u Ciebie tak bedzie.
    a zewnatrzoponowe tylko da zludzenie kontroli nad swiadomoscia bo nad cialem nie bedzie i tak!
    ❤️❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  10. lepiej zasnąć a potem się obudzić ...
    będziesz miała piękne sny artystyczna duszo :)
    zdrowiej :*******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma w narkozie żadnych snów i.... w tym problem:)

      Usuń
  11. Aniu, ja cie za ta chec bycia swiadoma podziwiam. Zawsze wolalam schowac glowe pod poduszke i udawac, ze to sie nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to taka konieczność pewnie... Czasem dobrze jest umieć oddać kontrolę.

      Usuń
  12. Jak ja Cię rozumiem! Jednak przeszłam to, dwa razy. Aniu, życzę Ci dużo siły:*
    Nie jesteś jak lód.

    OdpowiedzUsuń
  13. przeszywająca dreszczem niepewność - współczuję serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń