czwartek, 26 lutego 2015

Może coś można

Kiedy się martwię, chciałabym natychmiast coś zrobić. Być aktywną, zadziałać tak, żeby już nie trzeba było się martwić, żeby już było dobrze.
Wiara, że tak się da, bywa pewnie złudna.
Ale może coś można.
Może tak zniknąć ze swoim "ja", żeby po prostu być?
Być przy.

9 komentarzy:

  1. Witam no to widzę, że masz tak samo jak ja. Kiedy zaczynam się martwić chciałbym natychmiast zmienić ten stan tak, żeby było już wszystko z danym problemem wporządku. Jednak wiadomo, że czasami nie da się czegoś tak od razu naprawić. I to jest chyba najcięższe ta niemoc w danym momencie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, martwienie się, smutek z czyjegoś powodu, jest trudny do zniesienia i chyba dlatego chciałoby się natychmiast zadziałać. Uciąć, zatkać ten dręczący wyciek z czyjegoś życia.
    Bardzo często nie ma żadnych działań do wykonania. Tylko czekanie i dawanie znaków, jestem i mogę być dla Ciebie. Czasami cierpliwa cisza jest lepsza od poszturchiwania pomocą. Czasami trzeba trwać przy kimś nieustannie i nie znikać. Czasami trzeba zniknąć, żeby nie stać się protezą.
    I nie wiadomo co robić żeby było dobrze ...
    Bezradność jest okropna.
    Jak rozpoznać?

    OdpowiedzUsuń
  3. też tak mam
    lubię od razu naprawiać
    a jak sie nie da to cierpie

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorsza jest bezsilność.

    OdpowiedzUsuń
  5. czasem wydaje mi się że znikam ze swoim ja - uspokajam się dopiero wówczas, gdy nie widzę swojego cienia

    OdpowiedzUsuń