niedziela, 27 listopada 2016

Lifszycówna

Lifszycówna składa się z cytatów

Lifszycówna dołączyła do wyprawy Dakar-Dżibuti w połowie roku 1932
Michel Leiris w książce L’Afrique fantôme
wspomina o niej pięćdziesiąt jeden razy
ale  mimo wszystko się nie rozpisuje
zwykle wplata jej nazwisko między geograficzne nazwy i etiopskie imiona

pod koniec cytuje opinię francuskiej prasy

że Lifszycówna musiała być histeryczką
skoro udała się do Afryki w towarzystwie samych mężczyzn

tak więc

Lifszycówna składa się z cytatów

chociaż

być może

wody jeziora łaskotały jej stopy

a małe gejzery mułu zabawnie mąciły wodę między palcami

tella wypijana wieczorem w świątyni zarów

pozostawiała w gardle smak dziwnie przypominający migdały

chusta zawiązana na jej głowie przez Ymmauajisz miała zapach niemowlęcia

i potem z każdą wełną było tak samo

Lifszycówna składa się z cytatów


I jednego przypisu*


* Debora Lifszyc (1907–1942) – Polka z pochodzenia, we Francji od roku 1927; orientalistka i etnolożka. Do wyprawy Dakar–Dżibuti dołączyła w Etiopii (wraz Gastonem-Louisem Roux); jej zadaniem było pozyskiwanie rękopisów etiopskich (m.in. amuletów); zajmowała się badaniami nad Falaszami (Żydami abisyńskimi). Jako jedyna obok Griaule'a uczestniczka wyprawy znała język amharski. Po powrocie do Francji została zatrudniona w Muzeum Etnograficznym Trocadéro; w roku 1935 odbyła wraz z Denise Paulme wyprawę do Mali, do krainy Dogonów. W roku 1942 zginęła w Auschwitz (przyp. tłum.).




8 komentarzy:

  1. Szkoda jej; że też musiała wpaść w ich łapska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to napisałaś. Dla Niemców niestety nie była Polką ani Francuzką ani piękną kobietą ani erudytką ani naukowcem i nie obchodziło ich, czy jest histeryczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie ten kontrast tak mnie dotknął. Tak totalnie inne rzeczywistości. Takie potworne jest to zderzenie.

      Usuń
    2. czytam teraz książkę Moniki Sznajderman "Fałszerze pieprzu"
      mnóstwo tam takich potwornych kontrastów i zderzeń...
      wczoraj dużo o tym myślałam
      a tu u Ciebie taki poruszający wpis...

      Usuń
    3. Człowiek czasem myśli - tak jakoś patrzę na to z tak daleka - że różne drobne, wyraziste, intensywne rzeczy ochronią go od niebycia. Poczułam się trochę "wystawiona" na historię, na przypadek, na nicość. Każdy człowiek jest tak wystawiony. To dojmujące. Ta komora gazowa w zestawieniu z tamtym. Nie mogę przestać myśleć o znikniętym życiu Debory... Bo to się tak rozrasta, jak próżnia.

      Usuń
  3. Aniu, napisałaś bardzo przejmujący tekst-wiersz...Będzie we mnie siedziała ta historia. Nie napiszę nic wiecej, bo zbanalizuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, że czytamy coś - tu akurat redagowałam tłumaczenie książki Michela Leirisa - i nagle uderzy nas jakiś szczegół, element, który przecież nie miała być na pierwszym planie. A jednak rośnie...

      Usuń