sobota, 5 listopada 2016

słowik

kiedyś szukałam słowika
słyszałam jak śpiewał
ale nie widziałam

powoli rozgarniam gałęzie
lekko podnoszę stopy
z mokrych dolin w trawie
ostatnia kropla głośno
przelewa miarę

i od początku
w szarym świcie




11 komentarzy:

  1. może o to chodzi, by szukać słowika
    (bez znaku zapytania)
    takie jesienne syzyfowe prace

    ja nawet nie wiem jak śpiewa, chociaż zawsze chciałam umieć rozpoznawać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, prawdziwy Słowik daje się szukać codziennie od nowa, nawet jak się go już zobaczyło, tak myślę sobie :)
      Słowika słuchałam prawie każdego dnia mieszkając na Mazurach. A raz zapragnęłam go zobaczyć i udało się, choć nie było łatwe.
      I wiesz - na skarpie ursynowskiej też czasami śpiewa.

      Usuń
  2. Zamyśliłam się...
    Wciąż i wciąż na nowo...
    I te warstwy na zdjęciu! Zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na nowo. I być w trakcie tego.
      Liście w kałuży - błotnistej, ale odbijającej niebo :)

      Usuń
  3. Słowika słyszałam raz, bardzo dawno temu.
    Niezwykłe te liście w błękicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko raz? Niesamowite!

      A ten tutaj został zaangażowany dodatkowo w roli metafory :)

      Usuń
  4. A ja rzadko szukam. Boję się, że zepsuję szukaniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może właśnie dla tych chwil unoszenia warto...

    OdpowiedzUsuń