niedziela, 26 marca 2017

Odnaleziony fragment świata

Właściwie nie wiem, co można by do tego dodać. Jakie słowa.
Może tylko pytania - dlaczego nie mogłam tego widzieć wcześniej. Zwłaszcza listu. Bo fotografie przypominam sobie mgliście z wczesnego dzieciństwa, przynajmniej tak mi się wydaje.
List jest ze stycznia 1945. Pisany żywą ręką Dziadka F. do ukochanej Lisy i małego synka.

PS. Dziadka F. nigdy nie poznałam. Mój tata, czyli jego syn, nigdy go nie poznał. Dziadek nie wrócił z wojny. Przez kilkadziesiąt lat żyłam w przekonaniu, że nic nie zostało, choć tak bardzo chciałam się czegoś dowiedzieć. Babcia nie chciała rozmawiać. A dla mnie po jednej stronie przeszłości otwierała się pustka.
Ten list to więcej niż pamiątka.




4 komentarze:

  1. Bezcenne i wzruszające są takie pamiątki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bezcenne!
    Ja po śmierci Mamy też odnalazłam pamiątki, o których wcześniej się milczało. I już nie było kogo zapytać... Widać były to zbyt bolesne albo zbyt intymne tematy, żeby do nich wracać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powtórzę za innymi, to cenna pamiątka.

    OdpowiedzUsuń