sobota, 2 stycznia 2021

Trwanie

Nie śpię dobrze. Nawet jeśli jestem zmęczona, kładąc się spać, przywołuję do głowy zmartwienia, które w ciągu dnia chowają się głębiej, jakbym trochę chciała zrobić sobie na złość - ale to raczej rodzaj natręctwa. Nadchodzi trzecia, czwarta rano, czasem piąta. Zasypiam i budząc się co jakiś czas, śpię do dziesiątej, chyba że ktoś wcześniej zadzwoni. Ale najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, nie zaczynała dnia. Kawa z mlekiem to taka sprawa, dla której jednak wychodzę spod kołdry. Prosto do komputera i do pracy. 

Późnym wieczorem i w nocy czuję się lepiej, czasem wydaje mi się, że mam w sobie siłę, aby ze wszystkim dać radę. Pracować jeszcze więcej, wymyślać strategie marketingowe, bo oprócz produkowania książek, muszę je sprzedawać, a to nie jest łatwe. Wydawanie książek musi przestać przynosić straty, bo nie da się w nieskończoność łatać tych strat pracą redaktorską dla innych wydawnictw, zwłaszcza gdy wynajmuje się mieszkanie, płaci kredyt, ZUS i parę innych rzeczy, a i na tak zwane życie trzeba mieć parę groszy.

Ostatnio, nie mogąc zasnąć, obejrzałam kolejny raz Piknik pod wiszącą skałą. Cudowny film, chciałoby się, żeby się nie kończył. Potem jeszcze trafiłam na psychoanalityczną interpretację jego symboliki, że jest obrazem podróży w głąb siebie, własnej kobiecości, że taka podróż, w najgłębsze, najstarsze pokłady psychiki, z czasów kształtowania się człowieczeństwa, może czasem okazać się podróżą bez powrotu. "Co to jest milion lat" - mówi nauczycielka matematyki o wiszącej skale, magicznym miejscu australijskich Aborygenów, jakby próbując ująć w karby te wszystkie przeczucia związane z Niezbadanym w nas. A potem, tak jak zaginione uczennice, idzie w kierunku skały i również nie wraca. Ten film jednak nie jest dla mnie niepokojący, przeciwnie, działa kojąco. Jakby otwierał jakieś drzwi, szczelnie przedtem zamknięte, i przez to dawał upust nagromadzonym napięciom. Przywraca na jakiś czas łagodną energię, pozwala myśleć, że jest w nas jakieś niezbadane, trudno dostępne pole regulujące energię, jeśli pozwoli mu się działać. Oczywiście ostrożnie i trzymając się jedną ręką tych wszystkich współrzędnych wypracowanych przez tysiąclecia kultury, czyli znacząc drogę powrotu. Jak jeden z bohaterów filmu. I trochę skuteczniej niż Jaś z bajki o Jasiu i Małgosi  (bo może zamiast palić czarownice w piecu chlebowym, trzeba by je oswajać?). Tak sobie płyną myśli - od bajki do bajki.

18 komentarzy:

  1. Bezsenność bywa uciążliwa, szkoda że Cię męczy.
    Film oglądałam dawno temu, zrobił na mnie duże wrażenie, nie wiem czy chciałabym obejrzeć jeszcze raz.
    Powodzenia w nowym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, dla Ciebie zdrowia, odwiedzenia wielu pięknych wystaw i innych rzeczy, których byś chciała.

      Usuń
  2. Ostatnio też nie mogę w nocy spać. Zasypiam nad ranem, późno wstaję. Na razie pozwalam sobie na taki tryb funkcjonowania. Nie może to jednak zbyt długo trwać.
    Mam ochotę na "Piknik pod wiszącą skałą".
    Życzę Ci Aniu, abyś miała mniej zmartwień, żebyś mogła spokojnie spać. A myśli niech płyną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście mogę pracować nocami i nawet to lubię, ale wiem, że nie zawsze tak można. Zresztą ostatnio jest tak samo, niezależnie od tego, o której się położę. Ale ma nadzieję, że to minie. Tobie też życzę zdrowia i pogodnych, twórczych myśli.

      Usuń
  3. Zaburzenia snu są bardzo przykre. Niech się unormuje, choć to niełatwe.
    Pomyślności w nowym roku Aniu! Ustabilizowanych finansów Ci życzę. I zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Olgo, rzeczy i stany się zmieniają, więc mam nadzieję, że tak będzie.

      Usuń
  4. Też mam problemy ze spaniem w nocy. Po części przez moje psy, które dopraszają się wyjścia na dwór a po części z powodu natłoku myśli, od których i nocą czasem trudno się uwolnić.
    Ucieszyłam się przeczytawszy, że lubisz "Piknik pod Wiszącą skałą", bo i ja go bardzo lubię, właśnie za jego mistycyzm, alegoryczność, wieloznacznosć, trudną do nazwania i pochwycenia poezję oraz za wspaniałą muzykę.Ten charakterystyczny motyw muzyczny autorstwa Zamfira dokłada kolejną warstwę znaczenia do tej opowieści, pogłębia tajemniczą atmosferę, przenika i wzrusza...
    Aniu, pisałam przed laty u siebie na blogu o "Pikniku...", bo dane mi było odwiedzić Hanging Rock, gdzie kręcono ów film i gdzie toczy sie akcja powieści oraz filmu.Gdybyś była ciekawa, co wówczas napisałam, to poniżej zamieszczam linka do tego postu!:-)
    https://wewanderers.blogspot.com/search?q=hanging+rock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniałe, że mogłaś oglądać to miejsce. Chciałabym, kiedyś może byłabym gotowa polecieć do Australii, teraz akurat nie (ale może jeszcze nie?). Mnie zaciekawiła ta interpretacja: http://ukryte-psf.blogspot.com/2015/01/piknik-pod-wiszaca-skaa-proba.html
      Ciekawe są też komentarze.

      Usuń
    2. Przez ograniczenia koronawirusowe podróż do ( i z )Australii długo jeszcze nie będzie mozliwa, nad czym bolejemy, gdyż nasi bliscy stamtąd, nie mogli odwiedzic nas w zeszłym roku a najprawdopodobniej i w tym nie będzie im to dane.
      Dziękuję Ci za podpowiedź w sprawie ciekawej interpretacji "Pikniku...". Zaraz tam zajrzę!:-)

      Usuń
  5. Też źle sypiam, z powodu ciągłych problemów z zatokami. Najlepiej śpi mi się rano. Niestety, mogę tylko w weekendy, z powodu pracy.
    Aniu dobrego spania i finansowych plusów w działalności wydawnictwa.
    Pozdrawiam
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Doroto. Ja na szczęście mogę spać rano, choć czasem szkoda mi światła dziennego, bo jak w zimie wstaje się późno, to zaraz potem robi się wieczór i to jest niepokojące.

      Usuń
  6. Mam dokładnie tak samo, wyłazi mi wszystko, co mnie gniecie niewidocznie w ciągu dnia ... pomaga wizualizowanie, pomaga pranamata, pomaga zmęczenie ponad siły, zwłaszcza fizyczne... wychodzi, że Piknik muszę zobaczyć znów, koniecznie, bo to też mój ulubiony film... ściskam Aniu, życząc dużo siły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zmęczenie fizyczne nie mam większych szans, czego trochę żałuję. Nie mam za bardzo gdzie spacerować, a ćwiczenia w domu nie bardzo mi wychodzą. Młodsza córka zauważyła, że od pracy przy komputerze wykrzywia mi się kręgosłup, robi się okrągły poniżej szyi. Powinnam szybko coś z tym zrobić.

      Usuń
    2. Mam to samo jeśli chodzi o kręgosłup. Wręcz przeraziłam się, gdy zobaczyłam swoją sylwetkę na zdjęciu. Okropieństwo.

      Usuń
  7. Bardzo denerwujące są te obyczaje własnej psychiki, na które człowiek jakoś nie ma wpływu. Albo nie chce mu się wziąć do tzw. porządnej pracy nad sobą.
    Wieczne mielenie problemów zamiast spania. I żeby to konstruktywne chociaż było - ale nie, tylko męczące.
    Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale jak? V dała już dobre rady. Z których również zamierzam skorzystać, częściowo, rzecz jasna.
    Powodzenia w obmyślaniu strategii marketingowych, dlaczego mi się wydaje, że należałoby zacząć od reformy systemu nauczania?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z obyczajami psychiki trudno wygrać. Pracę nad nimi zaczynałam nie raz, w sumie ponad dziesięć lat terapii. Zawsze jednak wydawało mi się, że coś pozostaje zamknięte, pod dnem; czasem nawet miałam wrażenie, że celowo tego nie wypuszczam, jakbym przeprowadzała pracę tylko na pewnej części mojej psychiki, resztę celowo zostawiając nietkniętą.
      Rady - trudno o uniwersalne. Że więcej ruchu, to wiem.
      masz rację z nauczaniem, wychowali nas na idealistów, z trudem dających sobie radę. ja dodatkowo wychowałam się w PRL-u, gdzie działalność gospodarcza to było zło. Długo trzeba to z siebie wyrywać.

      Usuń