piątek, 9 listopada 2012

Wrrrr...

Wczoraj wieczorem przy pracy dostałam nagłego wścieku.

Bo jak się mówiło,
że pewne nowe procedury
przyniosą negatywne skutki,
i się zostało zignorowanym,
i jak się teraz widzi te skutki
i się musi je poprawiać,
i się słyszy odpowiedź pokrętną a wymijającą

- to można się wkurzyć,
nawet jak się nie jest porządnym wampirem,
tylko ucieleśnieniem niewinności i słodyczy.

12 komentarzy:

  1. Pięknaś, Matko Chrzestna książek!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądasz jak dziecko, nic dziwnego, że Twój wściek nikomu nie straszny!

    OdpowiedzUsuń
  3. procedury, zasady, układy, częste bzdury i absurdy
    bo tak. bo być musi i już.dusza się buntuje a świat świruje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Teoretycznie chodziło o uproszczenie i oszczędność.
    Wyszło na odwrót;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teoretycznie zawsze w tym klimacie- w praktyce- absurdy!

      Usuń
  5. Aniu, czy ja cię z kimś myle, czy ty masz calkiem duże dzieci?

    Bo jesli cię z nikim nie mylę, to ty nie możesz mieć przecież całkiem duzych dzieci, ty, dziewczynko ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, muszę przyznać, że są dosyć duże.
      Ale i tak mam dobrze - moja mama w moim wieku była już babcią:)

      Usuń
  6. kolejne piękne zdjęcie.

    też bym chciała TAK wyglądać w stanie wkurzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście nie są to zdjęcia dokumentujące stan mojego wzburzenia.
      Cóż, parę dni temu wygłupiałam się, pstrykając zdjęcia telefonem komórkowym, w dodatku nieuczesana, na tle ściany w łazience:)
      Tak mnie naszło jakoś:))

      Usuń