czwartek, 4 stycznia 2018

You Are so Beautiful

Moja ukochana piosenka.
Najprawdopodobniej najpiękniejsza na świecie :)
Byłam na echu serca - jest zdrowe, a na ekg były drobne zmiany - najprawdopodobniej były związane po prostu ze stresem. Wcześniejsze echa zawsze pokazywały wypadający płatek zastawki mitralnej, podobno ewidentny, a teraz nie ma po tym śladu. Nastąpiło samowyleczenie albo to jednak był zawsze artefakt maszyny; teraz jest lepszy sprzęt - powiedział pan doktor hab nauk medycznych, profesor nadzwyczajny, jak z dumą zapowiedziała go recepcjonistka. Och! - zachwyciłam się empatycznie.

Tak czy owak ciągle zachwycam się, Joe Cockerem na przykład.
Czerwonym światłem na płytkach chodnikowych w deszczu.
Wysuwam łepek ze skorupki, choć podobno jeśli miałabym być ślimakiem, to z tych, co łażą gołe.




28 komentarzy:

  1. Aniu ,bądź motylem !Leć ku słońcu, zima minie, a zachwyt ... jest taki dziecięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że go w sobie mam, bez zachwytów żyłoby mi się pewnie dużo gorzej. A zima tez jest w porządku, przynajmniej ta atmosferyczna - byle nie ta metaforyczna, czyli w sercu...

      Usuń
  2. Bardzo lubię odbicia kolorowych świateł na mokrym bruku i szybach samochodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, bardzo, a jak światło odbija się w ciemnej kałuży, albo na mokrej kratce studzienki kanalizacyjnej, to już wogóle :)

      Usuń
  3. Co by to nie bylo, wazne, ze jestes zdrowa i serducho dziala bez zarzutu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano działa. Trochę czasem ze stresu łatwo przyśpiesza, ale jak dalej tak będzie robić, to mam zacząć brać betabloker.

      Usuń
  4. Najważniejsze Aniu, że sercu nic nie jest! :)
    I bądź kim tylko TY sama zechcesz :) i pokazuj nam proszę swoje zachwyty, bo są niezwykłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgo, jak dobrze pójdzie, to będę pokazywać, nie raz :)

      Usuń
  5. Serce zdrowe i niech tak już będzie!
    Bardzo lubię tą piosenkę za piękny tekst:-)
    Ślimakiem jesteś? Jeżeli tak, to takim z tęczowymi skrzydłami:-)
    Marytka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki ślimak, co bez skorupki, czyli miękutki :)

      Usuń
  6. Jeżeli ty jesteś ślimakiem bez skorupki, to od razu zmieniam zdanie na ich temat. Są mądre, dobre, piękne i już je wszystkie lubię. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozbawiłaś mnie z rana. :-) Trzej Królowie tarzają się ze śmiechu po dywanie.

      Usuń
  7. o jejku ja nie znoszę tych ślimorów bez domów ... Aniu dobrze, ze to tylko metafora/anafora/anakonda
    ostrożność wskazana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, jak byłam mała, mieszkaliśmy w tzw, starym domu i w pokoju była piwnica, pod taka otwierana klapą. raz wyszedł z niej ślimak i ułożył się babci na szyi. Może chciał się ogrzać - całkiem niemetaforycznie :)

      Usuń
  8. Mam całą kolekcję zdjęć zrobioną "gołym ślimakom" :)
    Jak dobrze, że serce ma się dobrze z tej zdrowotnej strony, a z innej niech ma spokój i będzie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      One, te ślimaki, mają ciekawą fakturę skóry, jak się im tak z bliska przyjrzeć.

      Usuń
  9. Aniu,profesor nadzwyczajny,nie mógł się mylić-serduszko zdrowe.
    Utwór Cockera,mega znanych,a za każdym razem,kiedy go słyszę,coś tam porusza w środku....
    Mnie do łez doprowadza zawsze The Great Gig in the Sky-Floydów....kiedyś napiszę w testamencie,aby mi zapodali ten numer na pogrzebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam preferencje, ale ostatnio skłaniam się do braku ceremonii. Wolałabym, żeby mnie coś po cichu zjadło w lesie :)
      A profesor rzeczywiście w swej nadzwyczajności oby był nieomylny :)

      Usuń
    2. Cichy ślimak bezdomny?

      Usuń
    3. Można to tak widzieć:)
      Ale może też ślimak-pielgrzym, że - trawestując Norwida - i on ziemi tyle ma / ile jej przykrywa jego stopa / dopokąd idzie :))) No to poleciałam ;)
      A ślimacza stopa jest relatywnie duża w stosunku do ciała :)

      Usuń
  10. Też nie chciałabym ceremonii, po prostu zniknąć i nie męczyć smutnymi historiami pogrzebowymi tych, co zostaną i będą musieli w tym uczestniczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jest kwestia skrajnego upokorzenia. Wiem, że wtedy to jest już nieważne, ale teraz sama myśl nie do zniesienia. Że coś ktoś nade mną miałby odprawiać. Tylko skrajna zwierzęcość mogłaby by usunąć ten stan; ewentualnie użyteczność - do badań prosektoryjnych, tkankowych, jakichkolwiek - to tak.

      Usuń
  11. Ja nie odbieram tego jako upokorzenie, natomiast często o wiele bardziej upokarzani są Ci, którzy chowają bliskich. Pytania o przeszłość osoby, która zmarła, opłaty związane z pogrzebem, wybór trumny, nagrobka.. te pieśni, które tylko doprowadzają do łez.. ten, kto umrze, ma już to wszystko gdzieś.

    Sąsiadka i tam wyzej, to też byłam ja

    OdpowiedzUsuń