niedziela, 19 lutego 2017

Wzruszona

Niedziela.
Jutro ważny dzień - z wieczorem autorskim Jerzego Kronholda. Poeta widział już tomik i bardzo mu się podoba. Jestem tym bardzo wzruszona, bo to jednak zawsze jest niezwykły moment, kiedy zobaczy się i dotknie książki, którą wcześniej widziało się jako pdf na ekranie komputera. Ma się różne wyobrażenia, z którymi później konfrontuje się na żywo.
Ale jest dobrze. Autor zadzwonił, gdy kończyłam zajęcia ze studentami - nie mogłam odebrać, i już się nie mogłam doczekać, żeby oddzwonić. Uff, odebrał przesyłkę z poczty i jest dobrze. Nawet bardzo! W takich chwilach myślę, że bardzo warto. Bo że w ogóle warto, to wiem.
Lubię, jak ludzie się cieszą.
Chciałabym, żeby przyjaciele i znajomi cieszyli się ze mną - że wydałam nową piękną książkę.

Trochę się stresuję.
No i jeszcze nie wiem, w co się ubiorę ;)

sobota, 18 lutego 2017

Śpiewają

Studzienki śpiewają. I rynny. Każda po swojemu, o tym, że nadszedł czas, znowu nadszedł. Śpiewają spokojnie, każdego roku, z każdą odwilżą, jakby wiedziały, że zawsze wszystko płynie. Drobne presokratejskie azyle. Jedna szczególnie, ta koło starych jabłoni, ściąga do siebie wszystkie strumienie i może dlatego ma kratę obrośniętą grubo mchem. A rynna przy transformatorze wykapała sobie dołek i gromadzi w nim wodę i to, co spada z deszczem. Dlatego słychać ją z daleka.
I jeszcze parę drobiazgów...
















piątek, 17 lutego 2017

płynność

Takie dziś mokrości lutowe i roztapiania, i namakania, i podwodny lód rozmakajacy, ciągle jeszcze śliski. Można by jak na ślizgawce rozpędzić się i pojechać na butach, z tą jednak różnicą, że wzbudzałoby się fale symetryczne, jak ślizgacz na tafli jeziora.  Można też patrzeć na nasiona lipy z ich zadziornym łepkiem i coraz bardziej przezroczystym skrzydełkiem-żagielkiem.
Można kucać przy krawężniku, potem tylko wytrzeć o spodnie telefon, który zdążył się pokryć wzorkiem deszczowych kropelek podczas robienia zdjęć .










środa, 15 lutego 2017

Niespodzianka!

jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie na imię dla pajęczycy w blogu Olgi Jawor "Pod tym samym niebem". A wczoraj dostałam wiadomość, że podąża ku mnie pocztą paczka z konfiturami.
Niespodzianka jest zaś z dziś - kurier z poczty przybył po ósmej rano, jakby wiedział, że potem to będę w pociągu do Bytomia!
Ślicznie zapakowane i zabezpieczone pachnącym siankiem.
Ach!
Dziękuję, Olgo!




wtorek, 14 lutego 2017

Jest

Zrobiłam takie zaproszenie:


Sama, samiutka :)
Więc jakby ktoś chciał przyjść to bardzo zapraszam.

A dziś przywiozłam z drukarni książki. Tom wierszy, kolejny w serii Tangere. Wybitnego poety, jednego z założycieli Nowej Fali. Niezwykłe, piękne teksty. Ilustrowane grafikami Jacka Waltosia.
Oczywiście do kupienia. Można u mnie, a wkrótce też w księgarniach.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Już

Wczoraj rano widziałam stado dzwońców - pierwszy raz w życiu. Przelatywały z drzewa na drzewo na moim osiedlu. Niespodzianka.

A tak w ogóle, to się dziś na siebie wkurzyłam.
Nie znoszę swoich wewnętrznych dygotów. I tu nie wiem, czy nadal są dodatkowym skutkiem alergii, ubocznym działaniem leków, a może - przyczyną wszystkiego.
I zjadłam całą resztę tortu z wczoraj. Przy pierwszej łyżeczce drugiego kawałka już mi się nie chciało, ale przecież musiałam... to sobie zrobić.
I to poczucie, że jestem nikim, pyłkiem, paproszkiem. Co czasem ma farta, ale zasadniczo....
I sama, sama to sobie robię.
Tak sama siebie traktuję, więc cóż.
Prywatna piąta kolumna.
Coś z tym, muszę zrobić. Już. Zaraz.


niedziela, 12 lutego 2017

Podwójnie i okrągło

Mój blog skończył dziś 5 lat.
Ponad 1900 postów, a z tymi w blogach pobocznych dużo ponad 2 tysiące.
Taka okrągła rocznica, a moja osobista - jeszcze okrąglejsza.

Kiedyś wątpiłam w ten moment, a to z powodu braku linii życia na moich dłoniach (może jest tak dlatego, że mam brać życie Całymi Garściami?).
Potem myślałam, że 50 lat to strasznie dużo, że już tyle życia za mną.
Ale teraz wiem, że ono się dopiero zaczyna. Niezależnie od tego, ile go jeszcze będzie, ono się zaczyna - każdego dnia, który jest przede mną.
I życzę sobie w te urodziny, żebym zawsze to czuła.