piątek, 16 lutego 2018

Moja nowa książka

Książka już jest.
Wstawiam zdjęcie okładki zrobione przez grafika w fazie produkcji, bo mimo prób nie udało mi się sfotografować samej książki. To znaczy coś na zdjęciach było widać, ale w ogóle nieostro i kolor nie taki. Wszędzie jakieś dziwne refleksy. Pewnie to przez zbitą szybkę w obiektywie telefonu. A może ja już w ogóle nie umiem robić zdjęć?


Książkę można kupić.
Szczegóły tu: mojeconvivo.blogspot.com

poniedziałek, 12 lutego 2018

wtorek, 23 stycznia 2018

o zdjęciach i schodach

Wczoraj postanowiłam przejść na piechotę drogę, którą zazwyczaj przemierzam autobusem. Kilka ładnych kilometrów, a w dodatku zaniosło mnie nad potok służewiecki. Pofotografowałam trzciny i jakieś takie kolczaste suche. Poszłam jeszcze wzdłuż potoku, gdzie pływały kaczki - że też im nie zimno! A potem pod mostem, gdzie znalazłam fajne graffiti do zdjęć. Zdecydowanie za mało chodzę, ciągle ta praca przy komputerze, a i pies niezbyt spacerowy.
Dziś zaś zawiozłam wydane w moim wydawnictwie książki, które zgłosiłam do nagrody literackiej m.st. Warszawy -  wjechałam w tym celu na 23 piętro błękitnego wieżowca. Mój błędnik chyba jednak nie lubi szybkiej windy, dlatego na dół zeszłam schodami, zejściem ewakuacyjnym. Obudziłam w sobie przy tym jakieś dziwne mięśnie ud, które chyba wcześniej były mało używane.
No to trochę zdjęć.











czwartek, 18 stycznia 2018

Po bandzie

"Kap, kap, płyną łzy / Łezka murza ja i ty".
"W łez kałużach" - mówię.
Co ty, Anka, przecież on tak śpiewa! Ale co miałoby znaczyć "murza"? - pytam. Mam 11 lat, a to wydarzenie będzie po czterech dekadach jednym z najwyraźniejszych wspomnień.
Tak śpiewa! - unosi się koleżanka; w jej oczach widzę ślad niechęci. Powinnam odpuścić. Ale mowię: mam tekst tej piosenki, mogę ci pokazać. I to jest koniec.
Potem siedzę w domu i płaczę.