czwartek, 2 lipca 2015

Oprócz błękitnego nieba...

Usiąść na ciepłej ziemi, na trawie, na nagrzanym słońcem asfalcie czy płytkach chodnika. Aparat fotograficzny oraz pies pomagają przy tym bardzo, to już wiem. "Czemu ona siedzi?" - pyta mała dziewczynka. "Nie ona, tylko pani" - tłumaczy tatuś. "No, ale czemu siedzi?". "Bo robi zdjęcia kwiatkowi, widzisz?".
Albo:
"Czika, Czikunia, daj już pani spokój". Czukunia, sporych rozmiarów, zamiast zapoznać się z Lu, postanowiła wejść mi na kolana, objawiając dobry humor oraz czułość :)
Asfaltowy placyk otoczony drzewami i trawą, jest ciepły, przez cienkie spodnie czuję to doskonale... Nie chce mi się wstawać. Łapię trawki, skrawki i półcienie. Nierówny asfalt to robota korzeni i kiełkujących roślin, które rozpychają pod nim. Błyszczące wstążeczki odbijają światło.






Spotkałam również dzieło sztuki.
zapewne jakieś dziecko jest jego autorem - jakże pomysłowo wkomponowało w obraz naturalną kępkę roślinności:


Parę metrów dalej chodnik przed trawiastą skarpą.
Siadam na ciepłych płytkach obok miejsca, gdzie widać ślady wytężonej pracy.
Oto małe robotnice przy wejściu do ich mieszkania, przy samym krawężniku.



Grzeje słońce, przymykam oczy.
Jestem w podróży, poza czasem.

Potem trafiam na artefakty kulturowe z epoki późnego antropocenu.
Pochylam się nad nimi z uwagą.
Rejestruję oczywiście. Z bliska.






Jeszcze tylko śmietnik, zwany w kręgach wtajemniczonych Drugim Śmietnikiem.
Raj dla archeologów codzienności.
Artefakty od tzw. gabarytów po ledwie widoczny drobiazg. Każdy niesie w sobie jakąś tajemnicę, zwłaszcza gdy otwiera swoje wnętrze. Gdy kipi tym, co na co dzień ukryte.




Cykające świerszcze. Powtarzający się wysoki trel niewidocznego ptaka.
Drgające blisko ziemi ciepłe powietrze.
Życie.


10 komentarzy:

  1. To ta Czukunia jak mój Buddy, każdego próbuje zadeptać i wylizać z ogromu miłości do ludzi. Tylko nie wie, że ponad 35 kg ekscytacji i czułości ciężko się znosi :))
    To dzieło sztuki, roślinki z obrazem kredą, urocze. Duży talent i kreatywność!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauroczył mnie naprawdę :)
      A Czikunia zaskoczyła mnie, bo myślałam, że pędzi witać się z moją Lu, a ona miała inny cel :)

      Usuń
  2. Mnóstwo tu dziś radości i dobrej energii! :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ... nie było Ci ZA gorąco? Ja w takich temperaturach spływam potem.
    I przedtem takoż.
    P.S. Dziękuję.
    Za komentarz u mię.
    Dosadny.
    Może przemyślę...?
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miał być dosadny. Może ja po prostu za bardzo się angażuję, nie biorąc pod uwagę, ze komunikacja blogowa ma jednak nieco inny charakter niż ta bezpośrednia. Mogę nie mieć racji, zresztą.

      Usuń
  4. Była tu u nas w sąsiedztwie pewna Czikunia. Nie wiedziałam, że to imię jest takie popularne:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie mieszkasz na Ursynowie ? :)))

      Usuń
  5. BMA jak zwykle sprawił się na szóstkę. Niesamowite fotki, ale też niesamowite oko!

    OdpowiedzUsuń