poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Na klifie pierwszy raz

Sobota przywitała mnie słońcem. Plaża była niezatłoczona, morze przyjazne.
Posiedziałyśmy trochę na piasku, a potem powędrowałyśmy leśną ścieżką do klifów, do Gdyni Orłowa.
Na klifie byłam pierwszy raz w życiu.
Wróciłyśmy też na piechotę.
Większą część drogi szłam całkiem boso, nie tylko plażą. To ciekawe doznanie - moim stopom się podobało.
W niedzielę padało - ale to nic. Było ciepło i lasy parowały wilgocią.
W domu byłam o północy.













16 komentarzy:

  1. Na klifie jest pięknie. A piaseczek plażowy to balsam i piling dla stóp w jednym. Ale będziesz miala stópki wygładzone i różowiutkie od tego chodzenia na bosaczka :) Dobrej pogody i wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jestem w Warszawie. moje wypoczynki na ogół są krótkie i intensywne :)
      A spacerowałam także leśnymi ścieżkami - tam podłoże było jak sprężysty materac. I trochę asfaltem, a nawet wewnątrz knajpek, gdzie weszłyśmy coś zjeść. To było doświadczenie bosości ;)))

      Usuń
  2. Jak kurczowo te drzewa trzymają się ziemi!
    Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i w końcu niektóre spadają...

      Usuń
  3. cudownie oglądać nadmorską okolicę Twoimi oczami....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      I grudki piasku można zobaczyć :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Za morzem...
      Też mi się zdarza taka nagła tęsknota.

      Usuń
  5. ja w przeciwną stronę czasem chadzam, z Gdyni do Sopotu, też do koleżanki wpadam na krótko

    OdpowiedzUsuń