wtorek, 4 czerwca 2019

30 lat temu i jeszcze dużo dawniej

No chodź, jeśli myślisz, że możesz nas pokonać, śpiewa Tom Yorke. Jasne, że nie jest bardem i raczej śpiewa o smutnym i opresyjnym świecie i jeszcze na ogół o tym, że to człowiek sam dla siebie jest trudny i opresyjny. I w skali społecznej i sam osobiście.
Ale 4 czerwca myślę o tych tysiącach ludzi rozjechanych czołgami i rozstrzelanych. Czy myśleli, zaczynając protesty, że nikt nie wjedzie na nich czołgiem? Wszak nie było wojny.
Myślę o zgilotynowanych dzieciakach z niemieckiej Białej Róży. Czy oni w ogóle mieli jakieś nadzieje?
Jak to działa, ta myśl, że po prostu nie można na coś się zgodzić?
W symbolicznym dniu, kiedy nam się udało, moje myśli jakoś idą w takie rejony.

niedziela, 26 maja 2019

Niedziela

Z okazji dnia matki starsze dziecko zadzwoniło, a młodsze przyjechało wetknąć mi żarówki ledowe tam, gdzie ich miejsce, bo dotychczasowe się przepaliły, a ja nie sięgam. Mam teraz na nowo jasność.
A jutro jadę do Bytomia - pierwsza z tegorocznych obron prac magisterskich. Bo choć nie jeżdżę tam już regularnie, to jestem promotorem piątki studentów.
I jeszcze dziś pojechałam głosować. Wstępne wyniki są takie sobie, tyle ludzi głosowało na PiS, to jednak jest straszne.

A tu okładka nowej książki z serii 111 wierszy, planowanej na początek czerwca. Szczególna okładka, którą trochę łamię konwencję okładek serii, ale tylko trochę.





piątek, 24 maja 2019

Wawrzyn

Nie dostałam nagrody czytelników. I w sumie bardzo dobrze się złożyło, bo dostał ją Wojtek Borkowski za List z detencji, który wydałam u mnie w Convivo, a ja.... dostałam nagrodę główną!
Tym sposobem moje wydawnictwo wygrało w obu kategoriach!
Wiecie co? Byłam bardzo wzruszona i trochę stremowana, bo musiałam się wypowiedzieć i udzielić wywiadów, i bałam się, że jak zwykle będzie to dla mnie bardzo trudne, ale jednak adrenalina zadziałała na mnie tym razem bardzo pozytywnie i dałam radę :)
Statuetka jest bardzo ciężka:


A tu zdjęcie z Wojtkiem:

Dziś już wróciłam do Warszawy.
Dziękuję wam z całego serca za wszystkie głosy - bardzo mnie to wzruszył, że chcieliście zrobić dla mnie coś tak dobrego i wzmacniającego mnie.

poniedziałek, 20 maja 2019

Głosowanie

Późno trochę się na dobre zorientowałam, że przy nagrodzie Warmii i Mazur "Wawrzyn" jest też nagroda czytelników. To znaczy niby wiedziałam, ale...
No, ale Biblioteka Wojewódzka przypomniała, więc pomyślałam, czemu nie dać ludziom zagłosować, jak by przypadkiem chcieli? :)))
Moja książka to "Tyle nieznanych ryb"
Głosować można TUTAJ i TUTAJ i jeszcze TUTAJ.
Szans nie mam wielkich, bo nie zadbałam, nie zrobiłam żadnej akcji ani nic.
Ale tak zupełnie się poddać ?
Można glosować do środy.

niedziela, 19 maja 2019

Burze, kwiatki i inne historie

Burze i gwałtowne deszcze na przemian z ciepłym błękitem. Wczoraj obudziło mnie intensywne bębnienie na uchylnym oknach i choć są tak skonstruowane, że zwykły deszcz nie przedostaje się do środka, nawet gdy są mocno uchylone, tym razem kropkę pryskaly na podłogę.
Wstałam i zamknęłam, acz niechętnie. Potem zobaczyłam, że i w dużym kuchniopokoju jest mokro przy drzwiach balkonowych.
Oto burzowy pokój o poranku.


A potem wyszło słońce.
Postanowiłam zrealizować część planów tarasowych i poszłam do marketu - stwierdziłam, że jestem jak dziecko we mgle pomiędzy tymi skrzynkami i roślinami. Przydźwigalam ziemię, keramzyt, kwiaty, skrzynkę, łopatkę, rękawiczki. Posadziłam i mam. Skrzynka jednak nie wisi, bo zdołałam zgubić uchwyty - były ciężkie, metalowe, nie wiem, jak to możliwe. Pewnie zostały w koszu.
Sklep Obi mam blisko, ale jako że musiałam wszystko nieść własnymi rękami, koszem podjeżdżam najdalej, jak się da, prawie do ulicy, i w ten sposób mam już za sobą jedną trzecią drogi. Przekładając zakupy, prawdopodobnie zostawiłam uchwyty.
Kwiatki:


Rosną sobie. Pewnie dokupię jeszcze, ale nie naraz, nie dam rady przynieść.
Na tarasie nie przesiaduję, choć bym chciała - pojedyncze osy przelatują czasami. Rozłożyłam cytryny z goździkami - podobno nie lubią.



Przyleciała sroka i zastanawiała się, czy nie skosztować, ale zrezygnowała.

czwartek, 16 maja 2019

Nowe

Najpierw tak: 
Wybór poezji Krzysztofa Jaworskiego. Już gotowy. Sto wierszy z dotychczas wydanych zbiorów i jedenaście całkiem nowych, według zasad serii. Okładka według mojego pomysłu. Charakterystyczna dla serii. Głaszczę delikatny papier - tego się nie da z niczym porównać


A do drukarni pojechał.....

 Tomaz Salamun

Cała okładka, po rozłożeniu i ze skrzydełkami wygląda tak:


Salamun to poeta słoweński, nieżyjący już. Jeden z najwybitniejszych współczesnych poetów. Robi z językiem coś takiego, że otwierają się zupełnie nowe przestrzenie. Rekonfiguruje językową rzeczywistość, żeby pomieścić w niej doświadczenie współczesnego człowieka. Miłosz Biedrzycki i Rafał Wawrzyńczyk wspaniale go przetłumaczyli.

Jeden wiersz z książki:

Czubek przyrasta przed schodkiem

Ster jest głodny.
Gablota wypełnia zegarki.
Chłopiec kuleje.
Idzie do domu.

Fala czeka.
Skóra ubiera.
Miliardy poprzeczek, żakietów,
ołówki kopiowe rozrzucone jak rosyjskie bajki.

Brebis. Mój przewiewny brewiarz.
Wózek błyskotek Atalanty.
Co robisz jako zrujnowany? Kolec jest w krysztale.
Ta mrówka miała na skrzydle zagniecenie.
Wyłączam gaz. Drzewo jest w Brazylii.

Na ładnej żółtej desce, która z dołu głaszcze
skrzydło ptaka na gałęzi w górze.
Robi elipsę i kiwa się na prawo i lewo.
Układa trójkąt.

Przetnij prawdziwki tuż pod kapeluszem.
Pozostań wierny roztoczom.
Uszkodź swoje dłonie.
Umrzyj je w czapli, żeby
trysnęło szare złoto.

A z okładką była ciekawa historia. Byłam w klubie Plan B na Placu Zbawiciela, na spotkaniu z autorem kolejnej książki, nad którą pracuję. W pewnym momencie spojrzałam na ścianę obok schodów, a tam był ten mural. Zrobiłam zdjęcie i poczułam, że to musi być okładka, że to idealnie pasuje. Musiałam jeszcze zdobyć zgodę kierownictwa Planu B i autorów muralu. Okazało się, że to robił międzynarodowy kolektyw na zaproszenie polskiego artysty - musiałam zdobyć zgodę, w czym kierownictwo klubu bardzo mi pomogło.
Praca nad książkami to czasem takie momentalne olśnienia. Czuję wtedy takie coś pod skórą. Jak prąd, jakbym nie mogła w sobie się pomieścić. Chce mi się krzyczeć albo tańczyć.
No i pracuję ze wspaniałymi ludźmi. Piotr Molski, który robi skład, jest uosobieniem cierpliwości do moich obsesji i nagłych przyśpieszeń, nieraz pracujemy przez skype do późna. Julia Burek-Wolska, która robi okładki, wydobywa z moich pomysłów coś, co da się przełożyć na rzeczywistą okładkę, a bywa czasem że tylko z grubsza określam, o co mi chodzi, i mówię: wymyśl coś. To ona stworzyła koncepcję graficzną serii Jeden esej. Okładki do serii Tangere robi Jakub Rakusa-Suszczewski, a do 111 wierszy Piotr, ten od składu.
Redaguję sama i korektę często też sama robię, choć kilka razy robiła ją znana niektórym z Was Jolka M. i do tej opcji chyba muszę powrócić, bo moja koncentracja czasem nie wyrabia...

Chciałam pokazać okładki, a tak wyszło, że pokazałam kawałek mojej wydawniczej rzeczywistości.
oprócz tego jeszcze jest praca dla innych wydawnictw, żeby na to wszystko zarobić :)
Czymcie kciuki, żeby się udawało :)

niedziela, 5 maja 2019

Najlepsze

Codziennie rano podejmuję decyzję: wstaję i idę żyć.
Poznać i zrozumieć dynamikę swojej choroby - to pomaga w codziennym życiu. Nerwica lękowa, nawet częściowo zaleczona, z komponentami depresyjnymi jest trudna, ale nie mam tak źle. Najgorzej jest właśnie rano i przed południem. Zimno, jakieś kołatania, napięcia, najchętniej się rozpłakać. Skurcz w żołądku - to właśnie tam czuję jakiś nienazwany Weltschmerz. Daję mu parę chwil, bo to w końcu kawałek mnie, a potem wstaję, otwieram szeroko okna, robię kawę i od razu otwieram pierwsze pliki do redagowania. Skomplikowane kwestie logistyczne zostawiam na później.
Czasem zostaję pod gorącym prysznicem dłużej niż trzeba, by się umyć: siadam pod strumieniem wody i pozwalam, żeby ciepło rozluźniało mi plecy. Nawet przez pół godziny. Przy moim nieustannym wietrzeniu mieszkania kabina prysznicowa to obecnie właściwie jedyne ciepłe miejsce :)
Poza tym jest postęp. Przemywam meble wodą z octem i zapach formaldehydu zmniejsza się w sposób wyraźny. Według internetowych zaleceń sposób miał być lepszy niż soda i chyba jest. Może w końcu "zamieszkam" to miejsce zamiast tu po prostu trwać?
Z kwestii wydawniczych - w czwartek o 18.00 wieczór autorski Adama Zdrodowskiego. W tygodniu ma być gotowy nakład wyboru wierszy Krzysztofa Jaworskiego z serii 111 wierszy. Kończę prace nad przygotowaniem do druku przekładu tomu wierszy TomažŠalamuna. Prace nad kolejnymi tytułami nabierają tempa. To jest dobre uczucie, lubię to, tę ekscytację, pomysły. Dużo pracy - lubię mieć dużo pracy.
I słucham muzyki, która w określonych współrzędnych daje mi pozytywną energię.
Spotyka mnie wiele dobrych rzeczy. A niektóre z nich są najlepsze.