środa, 10 lutego 2016

Nasączona

Rano, za dwadzieścia siódma, wybrałam się do lekarza medycyny pracy. W Bytomiu.
Nie było bardzo daleko, ale pod przychodnią trzeba było postać w kolejce. Wtedy, w porannym mroku zmokłam po raz pierwszy.
Po zajęciach, niemal w samo południe, w najszarszej szarości miasta, udałam się na dworzec, terkocząc walizeczką na kółkach. Wtedy zmokłam po raz drugi. Walizeczka też zmokła.
Gdy wyszłam z Dworca Centralnego w Warszawie, w zapadającym zmroku - zmokłam po raz trzeci.
Ale nie ostatni.
Zaraz idę na spacer z psem.

PS: Nie chce mi się z nikim gadać... I w dodatku własnie o tym chciałabym pogadać... Paranoja.

15 komentarzy:

  1. W takim razie wysusz się porządnie, zrób sobie ciepłą herbatę z miodem i wskocz pod koc. I płyń na tratwie swej.
    Jak człowiek za mocno nasączony, to się w nim przelewa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nasączenie deszczówką bywa niebezpieczne, lepiej posłuchaj rady Kalipso.
    Czasem dobrze się gada o tym, że się nie chce gadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo niebezpieczne. Teraz się przesącza w drugą stronę. Okolicami oczu.

      Usuń
    2. Aniu, niech się przesącza. Mam nadzieję, że jest chociaż odrobinę lepiej:*

      Usuń
    3. Daję radę zasadniczo, jak zawsze.
      :*

      Usuń
    4. To brzmi bardzo zasadniczo. Powiedziałabym, Ania M. na posterunku. Daje radę, bo tak.

      Usuń
    5. Bo zasadniczo dawanie sobie radę pożyteczne jest :)

      Usuń
  3. Zmokła, aczkolwiek, jak sądzę, nie przemokła. Walizeczka znaczy:)
    Wreszcie jestem na swoich śmieciach. Piszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie przemokła - jeszcze nie odważyłam się jej otworzyć.
      A kurtka moja tak jakoś dziwnie namaka, że aż cieknie...

      Usuń
  4. Co ten deszcz tak się zawziął żeby Cię zmoczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu był wszędzie... a ja bez parasola.

      Usuń
  5. pogoda jakaś taka ... niesprzyjająca delikatnie mówiąc :/

    OdpowiedzUsuń