środa, 6 lipca 2016

To jest szczyt

Że szczyt NATO, to niby wiedziałam, ale się nie przywiązywałam.
Ale siłownię i basen mam w hotelu, który pewnie przedstawia sobą jakieś znaczenie strategiczne na szczeblu.
Normalną drogą się nie weszło, trzeba było okrążyć zasieki i przejść przez bramkę z kontrolą pirotechniczną i ogólną. Materiałów wybuchowych akurat nie miałam, ale piszczało mi w staniku - sympatyczni funkcjonariusze uwierzyli mi jednak na słowo, że to fiszbiny i haftki...
A jak wyszłyśmy z przyjaciółką z basenu, okazało się, że panowie w umundurowaniu, z detektorami i z pieskami będą właśnie kontrolować prysznice i szatnię.
Żaden jednak nie chciał się ładnie ustawić do zdjęcia. A już zupełny brak zrozumienia okazali na ewentualność wrzucenia fotki na fejsbuka ... :)

10 komentarzy:

  1. Byli malo towarzyscy, a nawet nie dzentelmenscy powiedzialabym...nie pomyslalbym, ze fiszbiny piszcza, popatrz potrzeba bylo szczytu nato by sie dowiedziec, na cos to nato sie przydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to pieski były śliczniutkie :)
      Ale podobno nie wolno ich zaczepiać, kiedy są w pracy :)

      Usuń
  2. Wiadomo przecież, że wróg czai się najczęściej pod prysznicem. W szatni rzadziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy w basenie...

      Usuń
    2. W basenie aż się roi, tylko są niewidoczni. Dobry szpieg powinien być przezroczysty.

      Usuń
  3. Ani pieska nie wolno było pogłaskać ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, ale jutro, to już Ci ten stanik by przetrzepali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie robiłabym sobie wielkich nadziei ;)))

      Usuń