piątek, 28 października 2016

nic nie jest proste...


...w pogniecionym foliowym woreczku




4 komentarze:

  1. Oj pamiętam jak sama molestowałam foliałki, cudowna materia ;)
    Taka tam metafizyka zaklęta w jednorazowości.

    OdpowiedzUsuń