sobota, 1 października 2016

Okna

Ciemność niesłusznie posądzana jest o złe zamiary.
Przecież w naszych ciałach jest ciemno, w komorach serca, w brzuchu, w pęcherzykach płucnych, choć tam akurat jest przewiewnie.
Nie bez podstaw jednak istnieje tabu naruszenia ciągłości skóry, a wnętrze organizmu to horror, który dostępny może być dla wybranych, przeszkolonych, inicjowanych chirurgów i szamanów. Szamański sen inicjacyjny obejmował rozczłonkowanie ciała i zlepienie go na powrót w jedno; co śni się młodym chirurgom - tego być może nie chcemy wiedzieć.
Kiedyś, wychodząc w ciemność, miałam wrażenie, że się rozpadam; dwieście metrów dzielących mnie od sklepu pokonywałam z dziwnym odczuciem, że droga będzie się wydłużać, jak w złym śnie, a ja nigdy nie dojdę do jasnego wnętrza. Obce okna w budynkach czułam jak niedostępne mi prawdziwe żywe życia, z lampą, kuchnią, z prawdziwymi słowami wokół stołów.
To minęło.
W  moim ciemnym brzuchu, w wątrobie i nerkach, w moich ciemnych komórkach działają elektryczne piecyki, doprowadzają ciepło aż do skóry i jeszcze trochę dalej; moje ręce mogą roztopić kostkę lodu.

Chcę mieć w kuchni okna z dwóch stron: w jednym oknie słońce będzie wschodzić, a przez drugie zachodzić.


19 komentarzy:

  1. Bardzo piękna taka kuchnia... Roztapianie kostek lodu... :). Pięknie napisane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę symboliczna kuchnia, ale nie do końca :)

      Usuń
  2. nie
    nie lubię ciemności
    odżywam pod koniec grudnia, jak mi sie obiecuje, ze dni sa corz dłuższe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę jasność - w domu najchętniej miałabym zapalone wszystkie światła, nie lubię "nastrojowych" lampek.
      Ale wiesz - czuję, że ciemność kiedyś mnie przerażała, a dziś już nie. Odbieram to jako nadzieję, że różne rzeczy we mnie dzieją się w dobrym kierunku.

      Usuń
    2. nie boję się ciemności, ie ogę zasnąć, jak jest za jasno
      nie lbię też sztucznego światła, przygaszam wszytsko, co mogę

      Usuń
    3. Naturalne jest najlepsze. Uwielbiam słońce :)

      Usuń
  3. Trudno będzie o taką kuchnię, ale szukać trzeba. Moja jest prawie taka. Okno właściwe od wschodu, a o zachodzie wpada do kuchni światło słońca przez otwarte drzwi mojego pokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie masz, wiem :)
      A taką kuchnię widziałam; więcej - miała okna z TRZECH stron :)

      Usuń
  4. W nocy się budzę, otwieram szeroko okno, by przewietrzyć jeszcze trochę. I zawsze wtedy czuję niemą, intensywną i jakby tęskną obecność dusz. W tej nocnej przestrzeni. Nie boję się, ale smutno. Nie wiem, co począć. Czuję mocno, że one tam są na wyciągnięcie ręki. Dlaczego tylko za oknem? Wśród tych drzew, krzewów? Taktownie? A co z nimi o świcie, za dnia? Zamykam okno, trochę z poczuciem winy. Nie chcę zbyt bliskiego obcowania, jeszcze nie teraz, a jednak czuję, że może powinnam. Lecz nie, jednak nie. Kiedyś, gdy już się DOWIEM, może będzie mi wstyd. I żal. Bo sama pewnie będę wtedy potrzebowała ciepła w ciemności. Gdzie się wtedy podzieją nasze elektryczne piecyki...
    Dlatego, przymykając okno, wracając stamtąd na kolejną oswojoną chwilę, słuchając sumienia, daję Im modlitwę. Może właśnie po to budzą mnie po nocach.
    Dobrych nocy, Aniu.
    Teresa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tereso - robimy to, co możemy. Modlitwa, myśl, wiersz, wspomnienie.
      często bywa problemem bliskie obcowanie ze sobą, z własną ciemnością, czyli tym, co może w nas po prostu nierozpoznane czy niezaakceptowane, do czego boimy się zbliżyć. To też może rodzić żal albo nawet wyrzuty sumienia, że czegoś zaniechaliśmy wobec siebie. Może być i tak, że nocne spotkania z duszami są właśnie metaforą spotkań z własnym wnętrzem, z tym jego obszarem, którego nie jesteśmy gotowi widzieć. Myślę, że to, co budzi nas w nocy, to cząstka nas, która domaga się uwagi.

      Usuń
    2. Tak może jest, te przebudzenia są spotkaniami z naszym innym ja. Bo przecież ten kontakt jest wtedy taki drożny, niezakłócony, świeży. Zadajemy pytania, znajdujemy odpowiedzi, których próżno szukać za dnia. Ale u mnie to nie tylko to. Od 8 sierpnia ubiegłego roku za oknem w tej nocnej ciszy pośród innych czuję mojego męża. Zawsze na pierwszym planie, najbliżej. Na tym trawniku, który nie tak dawno kosił. Zastanawiam się, o czym myśli, czego potrzebuje, co mi chce mi powiedzieć. Dlatego tak opieszale to okno zamykam. Bo w końcu za każdym razem słyszę: zamknij już, jest zimno... I nie wiem - ja to mówię, czy On. Chyba On. Zawsze taki był.
      Teresa.

      Usuń
    3. Pewne rzeczy trudno zrozumieć - a chcielibyśmy...

      Usuń
  5. Nie lubię ciemności, kiedy jestem sama. Czasami ciemność jest mi potrzebna. A światło uwielbiam. Dlatego podobają mi się te okna z dwóch stron:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Światło i powietrze... Dużo w tym metaforyczności. W ciemności też zresztą :)

      Usuń
  6. Pięknie to napisałaś. Ja tez tak czuję, i mam okna na przestrzał na wszystkie cztery strony. To było moje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze,że marzenia można spełniać.
      cały czas w to wierzę.

      Usuń