poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozmowy

Kota ostatnio ciągle o czymś do mnie rozmawia.
O ósmej rano pod drzwiami zaczyna mnie wołać i nie ustaje.
Muszę pójść z nią do jej miski, nasypać świeżego żarełka i usiąść blisko. Przy tym co chwila zapewniać, że jestem, i najlepiej dodatkowo smyrać po pleckach.
A ona przy tym co jakiś czas podnosi głowę i sprawdza, czy się nie oddalam.
I tak potem kilka razy dziennie.
Chciałaby też ewidentnie zająć jakąś miejscówkę u mnie, miauczy więc w drzwiach i przesuwa się ostrożnie ku środkowi pokoju.
A Lu - terytorialistka - leży z głową na łapach i patrzy, by w odpowiednim momencie dać znać, że nic z tego.
I patrzy z wyrzutem. A potem mówi, że właściwie to powinnyśmy się udać wspólnie w stronę lodówki. Tak w ramach rekompensaty...






16 komentarzy:

  1. Śliczna, kochana kotunia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześliczna!
    I kocha Cię bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie to miałam napisać:)))
      ale jak to Olga,czyta mi w myślach nawet zanim pomyślę;)

      Usuń
  3. Kocha i potrzebuje Cię.
    Nie wygląda na swoje lata. Piękna.

    OdpowiedzUsuń
  4. to straszne, tak żyć w trójkącie...:) dla pięknej Koty, oczywiście, bo co zrobić, co zrobić z tą miłością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze mój mąż - cały dla koty :)

      Usuń
  5. Jeżeli ktoś twierdzi, że koty przywiązują się wyłącznie do miejsca, to się bardzo, ale to bardzo myli.
    Słodki pyszczek ma Twoja kiciunia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pięknie być tak bezinteresownie (no może trochę za żarełko ;)) kochanym... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. czytam właśnie Kawkę na morzem :)) ależ tam są koty rozgadane :)) ach przydałby Ci się tłumacz z kociego :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie do mnie rozmawia. Z grubsza wiem, o co jej chodzi :)

      Usuń