czwartek, 3 lipca 2014

Sukienka

Wybieramy się na wesele. Całą rodziną i nie tylko. W tym celu musimy się udać na Dolny Śląsk za pomocą pojazdu.
Logistykę planujemy już od dawna, a plany podlegają fluktuacjom.
A dziś w końcu udałam się do galerii handlowej, aby nabyć ubranie.
Pomagali mi Starsza z Kolegą.

Po założeniu pierwszej sukienki....   zdjęłam ją czym prędzej i stwierdziłam, że nigdzie nie jadę.

Potem jednak mierzyłam kolejne i w końcu nawet jedną nabyłam.

I nie wiedziałam nawet, że wyprawa na zakupy może być tak wesoła.

40 komentarzy:

  1. bo masz fajna córkę
    to i Kolega zapewne fajny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - i ze Starszą mamy podobny gust :)

      Usuń
  2. pokaż tą sukienkę, musisz super w niej wyglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy naszyjnik bedzie wspolgral z Twoja nowozakupiona kreacja? tez uwazam,ze powinnas pokazac te sukienke...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszyjnik powinien pasować.
      Może jak zrobię próbę generalną, zrobię zdjęcie; a może już na weselu :)

      Usuń
  4. nie wyobrażam sobie zakupu sukni na takie wyjście:P
    koniecznie musisz obfocić tę sukienkę Aniu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez sobie nie wyobrażałam, odkładałam to do ostatniej prawie chwili, resztą myślałam, że kupię spodnie i jakiś żakiet, bo zasadniczo nie noszę sukienek :)

      Usuń
    2. A jednak kupiłam sukienkę i właściwie nie wiem, dlaczego :)

      Usuń
    3. to ja wam powiem dlaczego-bo teraz są modne naprawdę fajne kiecki
      ostatnio kupiłam rok temu w lumpeksie,na wesele:D

      Usuń
    4. Nie, raczej moda nie ma dla mnie znaczenia, wolałam spodnie i żakiet, ale nie mogłam znaleźć ;)

      Usuń
  5. Sukienka na wesele to masakra. Kupowanie pod presją i na musiku to podwójna masakra. Dobrze, że chociaż było wesoło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię pod presją. Ja sama to bym coś z szafy wyjęła, ale mąż się uparł, że mam kupić :)

      Usuń
  6. Córki są niezastąpione w takich razach!
    Fotki konieczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zwłaszcza lubiące zakupy :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Postaram się zrobić jakieś zdjęcie :)

      Usuń
    2. Ja tez ja chce zobaczyc,,,,ojej bardzo! jak wiesz tez mnie czeka podobny zakup i jak widac tez odkladam na ostatnia chwile...kolor ciemnogranatowy bardzo mnie zainspirowal...

      Usuń
    3. Przyłączam się do próśb :) Znam ten ból, bo ostatnie kilka lat ( jakieś 9) spędziłam na kilkunastu weselach. Jakby się wszyscy zmówili.

      Usuń
    4. Ja na ogół jakoś się wymigiwałam - ale tu nie da rady, zresztą chcę z nimi być, tylko nie lubię takich zbiorowych wyjazdów i przygotowań...

      Usuń
  8. Aniu! tylko nie artystyczne zdjęcie pięknego odszycia podkroju szyi, precyzyjnego szwu w zbliżeniu czy subtelnego marszczenia! całość, koniecznie całość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, jakoś spróbuję, choć mam obawy ;)))

      Usuń
  9. Przyznaje takich zakupow nie lubie:))
    ale doborowe towarzystwo rekompensuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ważne, żeby móc się razem pośmiać :)

      Usuń
  10. I ciemnogranatowa sukienka będzie miała biały kołnierzyk? ;)

    Aniu, czy Ty wiesz, że ja sobie nie umiem wyobrazić Ciebie w sukience! Ale dlaczego? Hm... Jak nie zobaczę, to nie uwierzę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, i się nie wyraziłam o ostatnich zdjęciach, a ładne są bardzo. Jak Ty to robisz! :)

      Usuń
    2. Kołnierzyka nie będzie, ale będzie jedwabny szal na ramionach, biały w granatowe owalopodobne mazaje :)
      Ja też miałam problem z wyobrażeniem sobie siebie w sukience, ale z każdą kolejną mierzoną ten problem trochę się zmniejszał :)

      Usuń
    3. Myślę, że duża w tym zasługa odprężającego towarzystwa Ani i jej kolegi. :)

      A co do kołnierzyka-szala - byłam pewna! :)

      Usuń
  11. Przymierzanie to dla mnie tortura!
    Chyba zadziałała Wewnętrzna Nieujawniona Potrzeba Sukienkowa. Wtedy nie da się pójść w spodniach.
    Cudownej zabawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wrażenie, że zdejmując i zakładając kolejne modele, spaliłam tyle kalorii co w maratonie. Ale apogeum nastąpiło, gdy w bieliźniarskim wciskałam się w halkę modelującą - sapałam i oczy wychodziły mi z orbit. Starsza zajrzała i wpadła w histeryczny śmiech, ja zresztą też :)))

      Usuń
  12. ...zazdraszczam takich możliwości. Nas jedynie ratują zakupy online bo w naszym mieście, ech skoda gadać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, duże miasto daję wiele możliwości i to nie tylko zakupowych...

      Usuń
  13. pięknie :) u mnie to zawsze kończy się rezygnacją z wesela :* kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po piętnastu latach przełamałam ten nawyk ;)
      :*

      Usuń
  14. Aniu ja też mam niedługo wesele ,bratowa też sugerowała sukienkę , ale ja się nie ugiełam ;) Sukienkę miałam na sobie ,chyba ze dwadzieścia lat temu ,dlatego czułabym się w niej ,jak przebrana ,a nie ubrana .
    Szampańskiej zabawy życzę ,pomimo tej sukienki :)))

    OdpowiedzUsuń