poniedziałek, 15 grudnia 2014

Pociąg czy coś...

Pojechałabym sobie gdzieś.
Weekendowy wyjazd nie wyszedł z przyczyn od nikogo niezależnych.
Najchętniej zobaczyłabym znowu morze. Grudniowe morze, zamglone i szumiące. Zwłaszcza że teatr Dada ma premierę nowego spektaklu, ale...  biletów na grudniowe przedstawienie brak.
Przypomniała mi się wyprawa do Gdańska na poprzednią ich premierę, całkiem szalony wyjazd.
Chyba ostatnio się przepracowałam.
Wsiadłabym więc w jakiś pociąg czy coś.
W ostateczności zaś napiję się wesołego wina od Taty.

20 komentarzy:

  1. wsiasc do pociagu byle jakiego? ;)
    a takie wino bardzo podreczne jest. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku upija na wesoło :)

      Usuń
    2. Aniu, to by nalezalo opatentowac! i malym drukiem dopisac, ze tance na stole i spiewy na balkonie na wlasna odpowiedzialnosc. ;)

      Usuń
    3. To tajemnica mazurskiej winnicy;)

      Usuń
  2. tylko się nie uchlej :P (jak ja ostatnio) :)
    x

    OdpowiedzUsuń
  3. Może wsiądź w Pendolino, będziesz nad morzem zanim się obejrzysz
    podobno ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba będzie spróbować... wsiąść do pociągu niebylejakiego ;)

      Usuń
  4. wesołe wino taty - mistrzostwo świata!!
    niech Ci się uda ten pociąg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napij się!
      Ja wznoszę toast za Ciebie... malinową pigwówką:)

      Usuń
    2. Pigwówka też dobra!!!

      Usuń
    3. Och i aaach - przepyszna!:)

      Usuń
    4. Moja mam kiedyś zrobiła, choć bez malin...

      Usuń
  5. A co tam! Nie uważaj! Wcale! Napij się wesołego wina i zaszalej na balkonie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie rozważam opcję nieuważania....

      Usuń