piątek, 24 czerwca 2016

Nie przestanę

Wczoraj wypiłam wino.
- To beznadziejne, tak samemu pić - powiedziała Matylda.
Ale wypiłam, słuchałam Boba Marleya, a potem jeszcze Doorsów. Było mi lepiej, rzeczywistość we fragmentach zdawała się nabierać sensu, nadziei chociaż, że ów sens tam gdzieś siedzi ukryty między rzeczami, gdy "macamy w rzeczy, kędy miękcej" - parafrazując Kochanowskiego.
- A tak w ogóle to beznadziejnie - mówię czasem przyjaciółce Kasi, a Ona na to: - Aha, czyli wszystko w normie.

Mimo wszystko mam pomysły, zachwycenia, a nawet siły. Obiektywnie może nawet wiem, że jestem "całkiem dobra", nie tylko dla mrówek, jak w wierszu wygenerowanym wczoraj. Tak zwyczajnie, przeciętnie w porządku, z plusami i minusami w różnych dziedzinach.
Ale mój Aniogłodek wewnętrzny patrzy na to sceptycznie. Jest ze mną od początku świata, a może dłużej.

Ja jednak idę, idę.
Nie przestanę,*.
(* tu dodałabym motywacyjne słowo niecenzuralne)

16 komentarzy:

  1. Ten Aniogłodek... nienażarty, nienasycony.
    I pewnie nie da się go wyłączyć.
    Jak znam takie głodki.
    A może mu zawiązać oczka?

    Idź.
    Nie przestawaj.
    Słowa niecenzuralne pomagają:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony - może dzięki takim głodkom się żyje?

      Usuń
    2. Ko wie?
      Zamyśliłaś mnie :)

      Usuń
  2. Aniogłodku daj cyjanku i idz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wezmą go ze sobą - w końcu to kawałek mnie...

      Usuń
  3. Winko czerwone czy białe było?
    Może Anigłodek wolał inne i nie był zadowolony? Iść trzeba i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wino najlepsze - tatowe, czerwone, mazurskie :)

      Usuń
    2. wiem Ci ja coś o nim:))

      Usuń
  4. Nie ma to jak dobre niecenzuralne słowo:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli nie piłaś sama, piłaś z głodkiem! Też mam głodka - awanturnika. wiem, że jest. jeśli go nie uwzględniam w obliczeniach codziennych marszy przez zwykłe życie - odzywa się skowytem nieziemsko rozpaczliwym. jesli go uwzględniam, ale informuję; teraz mówię ja głodku, ty wypowiesz się za moment, wiem, ze jesteś - widzę cię, to wtenczas głodek przymyka gębę i akceptuje warunki. ja i mój głodek nie zrezygnujemy z siebie, bo wiem, że głodek ma wiele do powiedzenia. i nie są to rzeczy błahe. ale to ja chcę wybierać kiedy mówi, a kiedy mówię ja. nie zawsze wychodzi. uczę się. Mar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podsumowując, mój głodek pozdrawia Twojego i strzela kielicha: zdrowie Głodek!

      Usuń
    2. Mój głodek podnosi głowę i mówi: "to dzięki mnie piszesz wiersze, pffff!"
      Taki jest przemądrzały ;)
      Czasem myślę, że mało mnie poza nim...

      Usuń