środa, 6 maja 2015

Jakoś...

Pani doktor stwierdziła, że odgłosy stanu zapalnego w moich oskrzelach wydają wirusy, a nie bakterie ;), a więc antybiotyk nic mi nie da... Pozostaje czekać, aż  Chór Śpiewających Wirusów zmęczy się i odpuści. Tym razem po wyzdrowieniu mam zrobić kompleksowe badania krwi, bo trzecia choroba w tak krótkim czasie dziwna jest. I wkurzająca, dodam.
I owszem, dodała lekarka, tak zwany stres pozytywny też może obniżyć odporność. Jednak i tak mam lepiej niż ona sama, która ma przedłużający się stres negatywny, i w dodatku właśnie zapodziała jej się maseczka ochronna...
Ale i tak ją lubię :)

8 komentarzy:

  1. :)))
    widzę, że macie dobry kontakt z lekarką:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ty ładnie Aniu i sympatycznie nawet o wirusach Cię dręczących potrafisz napisać! :)))
    Zdrówka życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każda forma białka chce żyć... :)

      Usuń
  3. Chór Śpiewających Wirusów bywa niebezpieczniejszy od Chóru Śpiewających Bakcyli. Zatem lecz się, kochana, dbaj o siebie, zrób badania.
    (napisała przemądrzała, co ją na badania wołami zaciągnąć trudno).
    Dbaj o siebie, Anuśka.
    Dobrze, że u Ciebie stres pozytywny, chociaż tyle.
    Moja psina słabnie.
    Stres negatywny.
    Ciężko mi dziś ja jasna cholera.
    Przepraszam za brzydkie słowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię bardzo i współczuję. A czasem chciałabym wrócić choć na chwilę do czasu, kiedy moja kotka jeszcze żyła, przytulić, pocałować w łepek. Brak mi jej.

      Usuń
  4. Wypoczywaj i wracaj do sił :*

    OdpowiedzUsuń