sobota, 10 września 2016

Tak się cieszę!

Dzisiaj w "Gazecie Wyborczej", w rubryce Jarosława Mikołajewskiego "Wiersz jest cudem" opublikowany został mój wiersz Tyle nieznanych ryb.
Jeśli nie czytacie wydania papierowego, możecie go zobaczyć tutaj, chociaż nie wiem czy w całości. Ja nie mam prenumeraty cyfrowej, więc obcina mi trzy ostatnie wersy :)
Ale oczywiście kupiłam  "Gazetę", jak zawsze zresztą, chociaż tym razem nabędę jeszcze dodatkowy egzemplarz dla moich rodziców.

Jestem taka dumna i tak się cieszę!

52 komentarze:

  1. Właśnie otwieram Wyborczą i czytam.Najserdeczniej gratuluję!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mam nadzieję, że wiersz się podobał :)

      Usuń
  2. Gratuluję!!!!!!!
    Pędzę czytać, bo jeszcze nie zdążyłam zajrzeć.
    Cieszę się z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem słąwna!;)

    Aniu gratuluję i osobiście pękam z dumy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiersz jest cudem!
    Gratuluję i bardzo się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!.
      Rubryka nazywa się pięknie i trafia w punkt co do poezji.

      Usuń
  5. Gratulacje! Właśnie KolKa poleciała na stację benzynową po Gazetę. U nas - jesli w ogóle jest - to 1 egzemplarz i tylko tam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden! To i tak dobrze - u moich rodziców nie ma ani jednego...

      Usuń
  6. gratuluję kochana!
    piękny wiersz! :*****

    OdpowiedzUsuń
  7. to taki piękny wiersz, jak dobrze, ze dotrze do tylu ludzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się Basiu, że Ci się spodobał!

      Usuń
  8. cieszymy się razem z Tobą! gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dziękuję - to cudowne, że mam się z kim cieszyć!

      Usuń
  10. Gratuluję Aniu i cieszę się razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aniu!!! Kłaniam się. żonamietka

    OdpowiedzUsuń
  12. To było coś- ten wiersz żonamietka

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratuluje:))) Wiersz jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam Cię, Aniu, tylko stąd. Lecz tak spójny obraz się wyłania. Jak w tym wierszu - obraz wrażliwej dziewczynki i zarazem dojrzałej istoty, która tak bardzo ciekawa i wiele się domyśla. Osoby cichutko pochylającej się nad drobniutkim detalem, a jednocześnie przepełnionej dyskretnym zachwytem i nostalgią za przedawną przeszłością. Poetki zachwyconej tajemnicą, którą kryją zarówno wzorki szkiełek i porcelany, jak i rzeki - dzieł ludzkiej ręki i potężnej Natury.
    Ja także się cieszę z Tobą i dziękuję Ci. Zwłaszcza z ostatnie króciutkie trzy wersy, w których tak kosmiczna przestrzeń. Ale i za "całokształt";) oczywiście też.
    Pozdrawiam najserdeczniej,
    Teresa (Małgorzata).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmiczna - mam nadzieję - przestrzeń otwiera się na bazie całkiem prawdziwych przeżyć. Szkiełka długo zbierałam. A słoiki z gęsiną znalazła kuzynka. Takie to były Ludzko-kosmiczne czasy... Siedzą w nas te doświadczenia, nasze i poprzednich pokoleń, ale nie zdołamy ich do końca zrozumieć.
      Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
    2. Słoiki z gęsiną na Mazurach... A we Wrocławiu przeszło trzydzieści lat temu w moim ogródku odkopałam sztućce zawinięte (pewnie w pośpiechu) w płócienny obrusik(?), potem jeszcze w gazetę, w której zbutwiałe litery unicestwiły niemieckie słowa, nie dało się ich odczytać. Kompletnie bezradna nie wiedziałam, co z tym zrobić... Radość z sadzonek pomidorów, które właśnie miałam posadzić, gdzieś się nagle ulotniła tamtego wiosennego ranka. I potem długo było smutno. A później jednak wyczyściłam to srebro, bo pomyślałam, że ręka, która je tam uchroniła, też tak by zrobiła. Ale po czasie łyżki i widelce znów, nieużywane, posmutniały szarością, nie mogąc doczekać się swoich właścicieli. Nie raz zastanawiałam się, kim, jacy oni byli, czy im teraz nie brakuje tych łyżek, łyżeczek...
      Za to cztery ocalałe i przywiezione z Wilna widelczyki do ciasta mojej teściowej służą nam błyskotliwie, błyszcząco do dziś. Dalej kwitną, choć, staruszki, mają już ze sto lat albo i więcej. Ich właścicielka, praprababcia mojej wnuczki, wciąż się na to uśmiecha z malutkiej sepiowej fotografii.
      Ludzkie losy zaklęte w przedmiotach. Chyba warto się im przyglądać.
      Pozdrawiam Cię,
      T.
      T.

      Usuń
    3. Słoiki z gęsiną były najbardziej niesłychane, ale oprócz tego odkopywano dużo skrzyń z różnymi rzeczami - najwięcej było porcelany. Można by się zastanowić, dlaczego. Pewnie trudno było ją bezpiecznie zapakować i przenosić, uciekając. Ale chyba także miała znaczenie jej - praktyczna - "niepotrzebność". Delikatność i piękno, które powodowało, że nie używało jej się przy codziennym śniadaniu, że była symbolem jakości niewyrażalnych, które czynią z nas ludzi. Coś jak ozdoby i biżuteria w prehistorii. Czegoś, co zostaje człowiekowi odebrane przez najgorsze wojenne dni.
      No i depozytem na powrót. A może także w pewnym sensie listem do następnych pokoleń.
      Można by ciekawą pracę antropologiczna napisać, badają te znaleziska. No, ale już jest za późno - teraz zostaje tylko poezja.

      Usuń
    4. Czyli że nadal poezja, pośród wielu (a jednak!) funkcji, może mieć i użytkową ;) Znów dać świadectwo, przywołać przeszłość, przechować, przekazać pamięć. Ulotną, niematerialną, a bezcenną, chroniącą ciągłość, określającą tożsamość, podmiotowość. To jej w szlachetnej "niepotrzebności" ważna "potrzebność" czasami. Także i dlatego wiersz może być nie tylko cudny, ale i cudem. Fajnie. I dobrze. Zatem od święta poezja, a na co dzień - polerowanie srebra, przechowywanie kruszejących pod palcami pocztówek, szanowanie tych pamiątek - listów z przeszłości oraz, co najważniejsze,ludzi. Tamtych, minionych znanych, nieznanych, i tych obok nas. Jedno z drugim całkiem udatnie pasuje...

      Usuń
    5. Niektórym poezja - parafrazując słowa z katechizmu - jest do życia koniecznie potrzebna. Ja pewnie bym sobie bez niej nie poradziła.

      Usuń
    6. A mnie poezja potrzebna jest tak jak porcelana właśnie. Niekoniecznie na co dzień. Ale czasami - bardzo. Dobrze wiedzieć, że jest. W ogóle. I głowie do przywołania. W słoiczku truskawkowych konfitur. W ładnym geście drugiego człowieka. W różnych przejawach życia i stanach ducha. A także na półce, pod ręką, oprawiona w najbardziej nawet sfatygowaną okładkę.
      Bardzo, bardzo doceniam to, że są poeci. Kłaniam się, Aniu.
      T.

      Usuń
  15. A wiersz już znam,ale nie pamiętam czy tu go publikowalaś czy z tomiku.Przejmujący i piękny ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było go w tomiku, to nowy wiersz - parę tygodni temu zamieściłam go w blogu.

      Usuń
  16. Przepiękny wiersz !
    Poleciłam znajomym:)
    Bardzo serdecznie gratuluję
    Ania

    OdpowiedzUsuń