czwartek, 14 kwietnia 2016

Kubek

Kubek po kawie na biurku.

Nie chce mi się wierzyć, że wyjechałam zaledwie wczoraj. Bytom jest tak esencjonalny w swej intensywności. Już same zajęcia ze studentami by wystarczyły, a tu jeszcze w Katowicach spotkanie z autorem jednego z planowanych tomów Tangere. Jeszcze wieczorem praca redakcyjna i potem głęboki sen pełen snów.
Rano znowu zajęcia, obiad w Katowicach, zaczytany pociąg. I te obrazy za oknami - domki, domki, domki - każdy ze swoim dymem. Skraje lasu... Nagłe napływy dawnych i niedawnych zdarzeń.

A wczoraj przecież wstałam wcześniej niż zwykle - chciałam spokoju, chciałam powoli.
I tak nagle zorientowałam się, że nie zdążę umyć kubeczka.

12 komentarzy:

  1. Ale wyczuwam samo dobro w tym pospiechu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie znam żadnej osobiście :)

      Usuń
    2. może czas na nawiązanie bliskiej więzi???

      Usuń
    3. to rzecz do przemyślenia :)

      Usuń
  3. Ania, ja zauważyłam, że wstaję coraz wcześniej, a i tak zostawiam brudne kubeczki:) Niedługo wakacje i będziesz miała wolne od studentów. Wszystko zwolni. Mam nadzieję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny tydzień będzie jeszcze bardziej intensywny - od poniedziałku do czwartku. Ale w ogólności racja, wakacje...

      Usuń
  4. no, a jednak... zauważyłaś mijanie, a to przecież wystarczy... i jak poetycko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio warstwy czasu przenikają mi się...

      Usuń