piątek, 22 sierpnia 2014

Miejsce akcji


Najpierw
zamykam oko z twardej stali,
które służy do oddzielania klepek parkietu.
Potem
zamykam oko z miękkiej ironii,
które służy do gładzenia liter.
W końcu
otwieram trzecie oko,
którego nie ma.

18 komentarzy:

  1. Jest, jest - skoro otwarte!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się ta opcja podoba. Otwarte, czyli jest!

      Usuń
    2. Można by powiedzieć: otwarte, między snem a niesnem.

      Usuń
  2. :) nie ma, ale jest i to jest najlepsze

    kiss

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie mocno zaintrygowało to pierwsze, do oddzielania klepek. Czy ja mam takie? Czuję ulgę, że je zamknęłaś.
    Bo trzecie masz, jak każdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tych ócz - tkwię obecnie w niejakim pomieszaniu... rzekłabym nawet: zaocznym...

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że pomieszanie to mój stan permanentny:)
      Za słuchem i dotykiem, może da się wrócić?

      Usuń
    3. Słuch i dotyk pożyteczne są, węchem też warto się pokierować.
      Coraz bardziej serio myślę jednak o oddzielaniu klepek.

      Usuń
  4. właśnie - te klepki parkietowe. zawsze mnie zastanawiało, co też mieszka między nimi. przydatne jest takie oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych miejscach - kocie siki ;)

      Usuń