piątek, 12 czerwca 2015

Smakowanie

Żółta fasolka szparagowa ugotowana z czerwoną soczewicą, natką pietruszki, liściem laurowym, kminem rzymskim, pieprzem i odrobiną soli. Podane z plastrami koziego sera posypanego pestkami dyni.
Przygotowane na miejscu przez córkę starszą, która wpadła po drodze, by pobyć z mamą. Gotowane według zasady pięciu przemian. Nawet jeśli ową zasadę traktujemy z pewną dozą sceptycyzmu, to "co mi szkodzi wrzucać składniki do gotowania w określonej kolejności" - powiedziało dziecko.
I dodało: - Jak ser może być tak szalenie smaczny!
Rzeczony zaś zrobiony został przez moją przyjaciółkę, z drobną pomocą kóz. Które na pewno dokonują wszystkich przemian w odpowiedniej kolejności.

17 komentarzy:

  1. :DDD
    na kozie polegaj jak na Zawiszy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście bliższy kontakt z kozą miałam tylko poprzez ser - ale za to jaki pyszny kontakt :)

      Usuń
  2. Gdybyś mi nie powiedziała, to nie wiedziałabym, że chcę krowę! Słodką, ziemską krowę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię koziego sera ale samo danie musi byc baaardzo apetyczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było smaczne.
      A kozi ser uwielbiam :)

      Usuń
    2. a mnie za bardzo pachnie kozą :(
      wiem,ze to podobno kwestia przyzwyczajenia ale ja ogólnie za nabiałem nie przepadam i to pewnie dlatego ale myślę,że z mozzarellą to bym zjadła:))

      Usuń
    3. Mnie ten zapach się podoba :)
      A wiesz - nie mogło być z mozzarellą, bo ona przynależy do innego żywiołu ;)

      Usuń
    4. a to na pewno;)
      bezstresowe bawolice to inny żywioł:))

      Usuń
  4. To musiało być piękne smakowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zwłaszcza w towarzystwie córki :)

      Usuń