niedziela, 2 marca 2014

Porastanie

Tym razem zaniosło mnie w okolice betonowych kwietników, w których od dawna nikt nic nie posadził. Pomiędzy prostokątnymi formami są dwu-trzycentymetrowe przestrzenie, które przez lata zapełniły się tym, co przyniósł wiatr i zapewne ptaki.
Te miejsca dla mnie - jak zwykle - najciekawsze.







Lubię myśl o tym, że jesteśmy kolonizowani.
Że nie tylko porastamy, ale także jesteśmy porastani, po cichu, na ogół w mikroskali.
Że przy nas, na nas i w nas toczy się skład i rozkład, cały czas, drobnym szeptem.

A środek kwietników, zapomniany przez człowieka, jest miejscem życia.
W różnych fazach.





I jeszcze, po drodze, rzut oka na znajomy murek, od innej strony.


Myśl o porastaniu niesie spokój.

15 komentarzy:

  1. urzekło mnie przedostatnie zdjęcie- jakże ciekawą formę ma ten kamień, czyżby to ślady po jakimś Istnieniu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viki, na przedostatnim zdjęciu to nie kamień, to jest kawałek pnia tuż przy kwietniku. Na nim zasiało się jakieś nowe istnienie...

      Usuń
    2. Aniu, spytaj Megi: ona Ci powie, kto zacz na przedostatnim zdjęciu :))

      Usuń
    3. Tak, na pewno wie... Ale ja uchylam się tu od semantyczności, wącham asemantyczność. Ono ma imię w prawie każdym języku, ale co to znaczy? I czy musi znaczyć? Znaczyć - takie ludzkie, czy możemy wyjść poza?
      Może fotografia jest trochę poza, taką intuicję miał Barthes, może to nas w niej kłuje.
      Szukam tego w pewnym sensie. Ukłucia poza-sensowości.

      Usuń
    4. wiem, o co Ci chodzi. żartowałam ;)
      x

      Usuń
  2. fascynujące szczeliny i czarne, tajemnicze dziury pełne życia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. polecam Ci Aniu. M. Twoją imienniczkę Annie Dillard i jej dzieło "Pielgrzym nad Tinker Creek". Czytając tę książkę jakoś automatycznie myślę o Twoim blogu i świecie jaki nam przedstawiasz. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chętnie po nią sięgnę:)

      Usuń
  4. Dziś mam ochotę zamieszkać w tym twoim świecie równoległym, a ten niech sobie radzi beze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie.
    Porastanie jest tak bardzo niezależne od nas. Też jest dla mnie spokojem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie... zmysłowo... filozoficznie...
    i zdjęcia piękne :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu,wczoraj będąc na spacerze,zauważyłam właśnie takie porośnięte betonowe szczeliny i ....pomyślałam o Tobie w jaki sposób byś to sfotografowała :)))
    i proszę,wchodze i co paczę :)))
    telepatia:)))

    OdpowiedzUsuń