poniedziałek, 16 maja 2016

jak piłeczka

jak będziesz wracać, kup papierosy i jedno piwo,
wracam późno, ale skoro obiecałam,
jest stacja benzynowa, otwarta ostatnia kasa,
czy burgera do tego, nie, dziękuję. Dlatego

wchodzę w uliczkę od innej strony, w ciemności
rosną bloki, ten jest dziwny
i robi się jak w snach, kiedy zmieniają się budynki
falują krajobrazy i już wiem,

że ten korytarz nigdzie nie prowadzi,
że tym razem znowu przegrałam. Rozpacz
rodzi się w żołądku, noszę ją tam, podskakuje
jak piłeczka przy każdym kroku. A teraz

w pobliżu pachnie zakwasem na jutro, to piekarnia,
po lewej pagórek Hobbitów, tak nazywa go córka,
rozpoznaję tunel ze światła z dachem z włoskiego orzecha
i już wiem, że trafię do domu,

ale nie triumfuję.

13 komentarzy:

  1. Też miewam takei sny, kiedy normalności bezpieczeństwo nagle zaczyna drżeć, bo pojawia sie przeczucie jakiejś obcości, grozy, niepokoju i zagubienia. Najlepiej byłoby sie wtedy obudzić, ale sen zazwyczaj trwa dalej aż do krzyku albo napotkania czegoś, co uswiadamia, że to tylko sen...
    U Ciebie na końcu pojawiaja sie znajome miejsca, powinno przyjśc uspokojenie, ale nie przychodzi. Sen i jawa splotły sie ze sobą. Pudełko w pudełku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawiło się uczucie podobne do tego ze snów. Wracałam do domu po ciemku i zobaczyłam obcą stronę... Myślę, że i sen, i to odczucie na jawie sygnalizują mi, że jakaś część mnie jest dla mnie trudno dostępna, i to jest chyba właśnie ta akceptująca. A może chodzi o to, że bardzo trudno wrócić do tego, co minęło, a jeśli już się da - to trzeba wiedzieć, że to jest już inne, przekształcone przez czas.

      Usuń
  2. Ten zapach zakwasu... to stabilizacja, spokój, ukojenie. Będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekarnia - zawsze przy niej tak pachnie...

      Usuń
  3. Znam ogromną część tej zimnej straszności. Znam ją po swojemu. Moja jest dla mnie najstraszniejsza, Twoja dla Ciebie, ale czuję tę Twoją mocno.
    Mam nadzieję, że się mylę, może jednak jest Dobre Wyjście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy to jest jeszcze sen - można iść dalej. Zobaczyć, co będzie.
      Kiedyś, dawno temu, myślałam, jak strasznie byłoby postradać zmysły, zwariować. Najgorszy lęk. parę razy przebiło się do mnie pytanie - no i co z tego? Weszłoby się w to i jakoś by było.
      Ale lęk dotyczy utraty kontroli. Dla mnie to ważne, ale to też coś, co chciałabym przełamać i może wiele rzeczy temu służy. Życiowe wyprawy w nieznane, w ryzyko. I w sen jednak - bezpieczną przestrzeń niekontrolowaną.

      Usuń
  4. scena po scenie17 maja 2016 15:49

    Przypomina mi sie okres krakowski, okres mlodosci, w ktorych jest tak ciekawie, ze chce sie tylko zyc! Pamietam powrot z premiery teatralnej i puste wtedy ulice, ciemne bramy, wciagajace i cuchnace ciemne podworka w pasazach. Ide srodkiem ulicy, srodeczkiem. Wlasciwie nie ide ale tancze. Ogladam sie na wszystkie strony z czestotliwoscia piruetu. Im blizej domu tym bardziej sie boje, ze ... kogos spotkam na pustej ulicy... Nie obudze sie gdy spotkam, nie obudze sie i tak bo to nie sen. Przetrwalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli inny rodzaj strachu?
      Nie ze środka?

      Usuń
    2. scena po scenie18 maja 2016 06:11

      Alez ze srodka bo ulica byla pusta. Strach czy inna trwoga odczuwana jest zawsze od srodka. Dodatkowo ta chec zycia i bliskosc bezpiecznego domu paradoksalnie napedza ten stan zagrozenia.
      Sny oczyszczaja. Sa bardzo wazne. Przygotowuja do jutrzejszego. Niektorzy nawet zyja jak we snie (bez wzgledu na jakosc tego snu).

      Usuń
  5. Tak smakuje trwoga. Intensywnie i strasznie. Nie da się jej zabić zapachem chleba nawet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzi mi go głowy, że ona jest mi do czegoś potrzebna. Wierzę, że sny mówią nam o nas ważne rzeczy. Gdyby tak spróbować przyjrzeć się temu, może dałoby się zobaczyć, co zakłóca nam porozumienie z samym sobą?

      Usuń
  6. Piękny wiersz i ja również mogę go odnieść do siebie... Mam podobne sny i podobne trwogi, których nie da się ani wyjaśnić, ani zaleczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mam nadzieję, że jednak się da...

      Usuń