poniedziałek, 8 października 2012

Wyjście


Jako małe dziecko byłam zawsze bardzo zaopiekowana, a  to znaczy, że mama nie puszczała mnie samopas na dwór, ledwie nauczyłam się chodzić, tak jak często działo się na wsi czterdzieści parę lat temu.

Kiedy stało się to po raz pierwszy, miałam pewnie jakieś cztery lata i dobrze to pamiętam, choć nie jest wykluczone, że w rzeczywistości nie był to ten pierwszy raz, cóż jednak, skoro tak mi się zapisało.

A to, co tak pamiętam, to była łąka ogrodzona czymś, co przypominało okrągłe, drewniane bale na podpórkach, a druga rzecz to dzieci, inne dziewczynki w moim wieku, które wyczyniały na tych zaimprowizowanych drążkach różne akrobacje. Przyglądałam im się wtedy, myśląc, że nic takiego jeszcze nie robiłam, a potem powoli podeszłam do ogrodzenia i położyłam na nim dłonie.

Pamiętam obłą gładkość pod palcami. Wyczułam, że w niektórych miejscach rozszerza się nieco, dotarłam do miejsca, gdzie był sęk, ale obcięto go równo i tu też było gładko. Dotknęłam beżowoszarej powierzchni  brzegiem policzka, a potem ustami; został mały wilgotny ślad.

Wiedziałam, co robić. Podskoczyłam lekko, przez chwilę łapałam równowagę, kołysząc się na biodrach – i już, mogłam robić fikołki, jeden za drugim, wirowałam wokół drążka, a on, świat, obracał się w moich rękach: gładki, ciepły, mój.

12 komentarzy:

  1. obrazy dzieciństwa.. ja miałam sęk w płocie, który można było wyjmować i to był mój sekret. a co do akrobacji.. to zrywałam liście irysów, wchodziłam wysoko na słup energetyczny i..próbowałam latać! Dobrze, ze dzieci są zwinne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie za wysoko.
      Latanie jest łatwe. We śnie.

      Usuń
    2. we śnie spadam. nie lubię tego.

      Usuń
    3. Ja nie spadam. całkowicie żądzę swoim lataniem:)

      Usuń
  2. Dzieci tak swobodnie kołyszą światem. Kiedy się to traci?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, jaki byłem dumny z siebie, gdy jako siedmiolatek wróciłem samodzielnie (ok. 3 km) z kina do domu! Mamusia mniej...
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do szkoły miałam jakieś 80 metrów:)

      Usuń
    2. W tym kaszkiecie niesamowicie Ci do twarzy ( a przypuszczam, że do twarzy byłoby Ci nawet w czepku kąpielowym)! Co do czapek: w latach mego wczesnego dzieciństwa (50 / 60 ub. wieku) najpiękniejszą czapką świata była niezaprzeczalnie... skórzana pilotka!

      Usuń