sobota, 29 września 2012

Ciało/umysł

Z festiwalem Ciało/umysł związane jesteśmy - ja i moje córki - od ponad dziesięciu lat.
Wtedy wyglądało to trochę inaczej niż teraz. Festiwal zagarniał nas w siebie, zmieniał rytm naszego życia na długie dni. Od rana warsztaty różnych technik ruchu, wieczorami spektakle, rozmowy z twórcami, filmy, konferencje. Szybkie przejazdy Ze Starej Prochowni do CSW, lub Teatru Nowego, albo jeszcze gdzie indziej. Ruch, pęd, wrażenia. Byłyśmy w tym całe, na wysokich obrotach, na adrenalinie. Codzienność odchodziła gdzieś na bok - a może to właśnie było nasze zwyczajne życie; tych festiwali było przecież więcej, niektóre wyjazdowe...

Teraz - teoretycznie - wszystkie jesteśmy dorosłe. Czasem chodzimy gdzieś razem, ale częściej każda z własnymi przyjaciółmi.

Wczorajszy spektakl LOL (lots of love) jest jednym z najlepszych, jakie ostatnio widziałam. Połączony z wideo oraz mówionym tekstem pokazuje świat internetu, zwłaszcza komunikacji w portalach społecznościowych. W muzyce cały czas słychać uderzenia w klawiaturę. Słowa, to komunikaty, "zaczepki", "lubienia", skrótowe charakterystyki, a także wokalizowane emotikony, co szczególnie podkreśla parodystyczny charakter występu (gdy tancerz recytuje np: "całusek, całusek, uśmiechnięta buźka").
W tej feerii humoru pojawiają się jednak ukłucia: za tym wszystkim chowa się samotność, ogromne pragnienie uczuć, szukanie na oślep, porażki, nieumiejętność wejścia w głębsze relacje. Samotność i ból - przede wszystkim. To przełamywanie komizmu smutkiem, szarpnięciami bólu - to chyba największa wartość spektaklu.

Mnie zmusił do myślenia podwójnie - bo zastanawiam się od jakiegoś czasu, jak zmienia mnie blogowanie, komunikowanie się w komentarzach.
Czy jeśli, dajmy na to, staram się odpowiedzieć na każdy komentarz, choć nie znam jego autora, dając choćby uśmieszek - czy świadczy to o spłycaniu się moich relacji z ludźmi, czy może odwrotnie, jest residuum z czasów przedinternetowych, gdy w realu na ogół odpowiadało się komuś, kto do ciebie mówi. Czy pusta konwencja, czy jednak dbałość o uczucia innych?

Jak powiedziała mi po spektaklu K., jesteśmy z pokolenia, które jeszcze dobrze odróżnia rzeczywistość realną od wirtualnej, weszłyśmy w internet z pewnym już zapasem realności.
A może jest też tak, że rzeczywistość naprawdę się zmienia i coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że wirtualność JEST realnością.
Że to sam system komunikowania przekształca postrzeganie świata, nas samych. I nie wiem, czy pewna płytkość relacji, to stan przejściowy w "pokoleniu facebooka", czy docelowy. Czy wykształci się nowy rodzaj "głębi"?

Gdy rodziły się nowe techniki komunikacji, zawsze towarzyszyła temu pewna histeria, pojawiały się prognozy o upadku kultury - tak było, gdy rozpowszechniło się pismo, potem książki drukowane, telefony, radio. Potem internet. A potem....

Sam wczorajszy spektakl, który podjął refleksję nad nową formą komunikowania się, świadczy na szczęście o tym, że zmieniamy się tylko trochę - ciągle bowiem umiemy myśleć.

7 komentarzy:

  1. dziękuję:) jestem usatysfakcjonowany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj byłam na dwóch spektaklach. Też były świetne.

      Usuń
  2. Z pewną dozą histerii broniłam się przed internetem :)
    Teraz jest dla mnie miejscem nowych przeżyć i nowego rodzaju relacji.
    Mam wrażenie, że dzięki netowi, jest mnie więcej. Czuję się całkowicie realna warząc kozi ser i pisząc wiersz w świecie wirtualnym. Ty Aniu też jesteś dla mnie w pełni realna.
    Jak każde narzędzie, można go pewnie używać dowolnie. Do spłycania lub pogłębiania. Myślę, że świetnie się sprawdza w obie strony.
    Bardzo żałuję, że nigdy się nie zetknęłam z takim festiwalem. A może w Krakowie stykałam się, tylko byłam nie gotowa? Nie wiem.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla moich dzieci komunikacja internetowa jest normą - ja ciągle wolę telefon:)
      A taniec dzięki córkom, ale tęsknota do tej formy sztuki była we mnie zawsze. Teraz festiwali jest coraz więcej, niektóre bardzo dobre.

      Usuń
    2. podpisuje się pod M.

      Usuń
  3. Aniu, ubrałaś moje myśli. Jak zwykle zresztą. ( z trudem powstrzymałam się przed zakończeniem emotką :* czyli całusek. Och, i znowu z trudem powstrzymałam się przed zakończeniem emotką ;-), czyli puszczenie oka.
    Ech, wybacz- uśmiechu sobie nie odmówię:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja - cóż - tez lubię się uśmiechać :))

      Usuń