sobota, 17 maja 2014

Obiecałam...

... a więc zamieszczam.
Zdjęcia, zrobione jakiś czas temu, miały przedstawić "miejsce człowieka z pasją".
Pokój jest, jaki jest, nic więcej nie dało się z niego wycisnąć.
Stan permanentnie przedremontowy, ściany od lat nie w takich kolorach, jakie bym chciała. Regał po lewej kiedyś był u dzieci, potem trafił tutaj, niefunkcjonalny. Na nim gromada pluszaków - nie moich, oczywiście, ale wyrzucić nie wolno ;) Białe przy drzwiach, to kawałek Szafy (mitycznej już nieco). Pozostała po poprzednich mieszkańcach i nie wiem, dlaczego wbudowali ją tak, że drzwi nie da się dobrze otworzyć.

I owszem, wierzę.
Że kiedyś to zmienię.
Jak już wymyślę, co zrobić z uczuleniem na farbę i nowe meble.




23 komentarze:

  1. biureczko pierwsza klasa! ;) i tratwa! i obraz!
    czyli, można powiedzieć, wślizgujesz się do pokoju, bo Komandor czuwa u progu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymieniłaś te rzeczy, które i ja lubię. Biureczko zostało zesłane z Wydziału Prawa do wydawnictwa i tam się nie przydało. Miało zostać zutylizowane, ale je zaadoptowałam, nie bez trudnych formalności... Z boku ma przybitą blaszkę z wygrawerowanym napisem "Naczelna Rada" i numerem inwentaryzacyjnym.
      Tratwa jest cudna, najwygodniejsza na świecie, i większa, niż się wydaje na zdjęciu.
      Obraz jest wspaniały, wiem to, kocham go, ale ściana słabo do niego pasuje :) A pozostałe obrazeczki wiszą sobie tam, gdzie akurat był gwóźdź :)))
      No i rzeczywiście - ja jeszcze jakoś mieszczę się w drzwiach, ale już z biurkiem był problem.

      Usuń
    2. acha, chciałam dodać, że jak przyjedzie czas zmian, to alergia zniknie. nie wiem, jak to działa, ale tak jest!

      Usuń
    3. Dajesz mi nadzieję:)

      Usuń
  2. Dziękuję :)
    Biurko super wygodne, jakby stworzone dla Człowieka z pasją
    poznaję afrykańską zasłonkę :)
    też mam problem z uczuleniem na farbę i aktualnie szukam takich bezwonnych, nie jest to łatwe, oj nie jest...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nowe meble - większość ma taki zapach, że wytrzymuję przy nich jakieś dwie minuty :)

      Usuń
    2. to prawda, też ciężko mi to znieść

      Usuń
    3. no bo w meblach zazwyczaj czają się trucicielskie kleje. ja myślę, że można by samemu meble zrobić. mój R wybudował łóżko piętrowe dla I. z samodzielnie zakupionego u stolarza surowego drewna. w sumie, to Ty, z tego, co widzę, potrzebujesz głównie półek na pluszaki, książki i bibeloty. no i możę łóżka, a to to już najłatwiej samemu zrobić!

      Usuń
    4. Potrzebuję biblioteczki ze szklanymi drzwiami. Inaczej książki po jakimś czasie przestają się nadawać do użytku dla mnie :) Ale na zrobiona na zamówienie nie stać mnie. Surowe drewno też trzeba jakoś zabezpieczać, jakoś substancją. No i samo drewno tez ma zapach, np. iglastego też nie bardzo mogę.
      Jedyne wyjście to używane meble w dobrym stanie i koniecznie bez formaldehydu.

      Usuń
    5. surowe drewno można zabezpieczyć olejem lnianym - niedawno to zrobiliśmy.
      o - to pewnie by Ci się podobałą biblioteka u mojej Mamy. poniemiecka. musisz kiedyś zjechać :))

      Usuń
    6. Olej! No jasne. Tak przecież zabezpieczam deseczki i drewniane łyżki przed pierwszym użyciem:)

      Usuń
  3. Tak, najgorsze te zbierające kurz pluszaki, których nie sposób się pozbyć. Znam ten ból...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak już nawet chciałabyś wyrzucić, to tak patrzą tymi szklanymi oczami... ;)

      Usuń
  4. Ja musiałam się pozbyć pluszaków,było ich bez opamiętania dużo:P
    Część dostało przedszkole,część inne dzieci a są i takie,które zimują w pudle i najukochańsze sztuk 3 okupują pokój Córki:)))

    a no i pokój z klimatem!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na co dzień jest większy bałagan ;)
      A pluszaki - cóż jest trochę misiów, którym Młodsza poszyła lub udziergała mnóstwo ubranek... A inne wiążą się z jakimś wspomnieniem. Nie miałabym jednak nic przeciwko temu, żeby dziewczyny zabrały DO SIEBIE pluszaki :)

      Usuń
  5. Nie masz wyjścia, musisz tirem do Czacza zjechać.
    A poważnie spróbuj olejem do impregnacji, np. takim do kuchennych blatów. One są eco, przeznaczone do kontaktu z żywnością.
    Ale po co? Zaginie Twój klimacik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimacik klimacikiem, ale doskwiera brak funkcjonalności. A ja w dodatku mam poczucie, że zupełnie brakuje mi wyobraźni w dziedzinie urządzania wnętrz. Widzę, że jest źle, ale nie umiem sobie wyobrazić, jak bym chciała.
      A może mam taki nastrój, że trochę sabotuję możliwość zmiany. Jakby docelowe "urządzenie" mieszkania miało oznaczać zgodę na status quo w różnych innych kwestiach. Ech, trudne to.

      Usuń
  6. Rozbawiły mnie te pluszaki, których w żadnym wypadku nie wolno wyrzucać :))
    Trzymam kciuki za zmiany. Biurko też mi się podoba, ma w sobie to coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że kiedyś nawet kupiłam pluszaka w lumpeksie? Bo tak na mnie patrzył.
      I siedzi u mnie. Ale białą gęś kupioną w Ikei oddałam małej sąsiadce:)

      Usuń
    2. I stan posiadania się wyrównał :) znam to uczucie, jak najbardziej.

      Usuń
  7. Proponuję zrobić teraz zdjęcia wszystkim pluszakom i zamieszczać codziennie jedno, tak jak Rybeńka zamieszcza swoje torebki.

    OdpowiedzUsuń