wtorek, 20 stycznia 2015

Poza tym

Zostałam obejrzana, osłuchana i wysłuchana. Został zgłębiony temat gardła i oskrzeli.
Postanowiono, że mam się... bronić.
Przed antybiotykiem.
Został mi wprawdzie zapisany, ale na wypadek gdyby w najbliższych dniach mi się nie poprawiało.
A poprawia mi się z pewnością, bo od wczoraj daję radę pracować :)
Pozostałe objawy bez większych zmian, ale przecież są jeszcze te mniejsze, jak pewne obniżenie średniej dobowej temperatury. Organizmu, oczywiście.

A poza tym chcę kota. Jakiegokolwiek.
Ale mąż się nie zgadza.
Mogłabym to zignorować, ale takiemu kotu lepiej chyba, jak chcą go wszyscy domownicy?

14 komentarzy:

  1. hmm, my zostaliśmy obdarzeni Józią z zaskoczenia, ale to nie zawsze może być dobry sposób, taki kot spadający znienacka na głowę :) Może pożycz na razie ;P

    są tacy, którzy wierzą w homeopatię, na przykład ja... z jakąkolwiek metodą - życzę powrotu do zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zdania na temat homeopatii - na pewno działa, gdy się w nią wierzy, ale poza tym? Co do kotów, chyba trzeba poczekać...

      Usuń
  2. U nas też kota miało nie być :) był z niespodzianki i mąż nie bardzo go chciał... a teraz leżą razem na kanapie :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pewnie też tak by było - ale co bym się nasłuchała...
      Pies ma siedem lat i do tej pory słucham.

      Usuń
  3. Obawia się Twojego lęku o zdrowie kota?
    Mój mąż absolutnie nie chciał żadnego zwierza w domu. Zwłaszcza kota.
    Teraz oswaja się z trzema kotami (Frau Mrau i jej dwie córki) i świetnie mu idzie!
    A ja czekam na wybudzenie kici z narkozy po sterylce. Kiepska jestem w tym czekaniu. Wet powiedział, że po godzinie się wybudzi (już dwie i nic), a na forach piszą o 12 tu!
    A propos obniżenia temp. - mój mąż ma stałą ok.35,5 :)
    Dobrego sampopczucia Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja temperatura obniżyła się z 38 do 37,5 :) Ale dziś rano pierwszy dzień w ogóle w normie, bo 36,7! Nadal jednak kaszel okropny...
      A kota nie powinna być wybudzona już u lekarza?

      Usuń
  4. No właśnie, wet powinien oddać koteczkę wybudzoną.
    Aniu, zrób tak, żeby to Twój Mąż znalazł na progu/schodach/klatce biedną jakąś kocinkę. Wymięknie.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest łatwe. trzeba tylko wszystko starannie zaplanować - jak napad na bank. Nic nie może się omsknąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie nie do zrobienia.W ogóle nie umiem udawać....

      Usuń
  6. Coś Ty, o udawaniu nie ma mowy! Serdecznie się ucieszysz na widok koteczka przecież!

    OdpowiedzUsuń
  7. kot przybędzie. prędzej czy później :)

    OdpowiedzUsuń