środa, 16 kwietnia 2014

Lipowy performens na ciemność i światło

Na wieczornym spacerze z Lu zobaczyłam Lipę.
Na skwerku rosną trzy i to od dość dawna, ale pierwszy raz spotkałam je w takim momencie.
Rozwijają się liście, niektóre są już duże, a za dużymi te mniejsze, jeszcze złożone, wtulone w siebie nawzajem. I to one właśnie zatrzymywały światło.
Powstało niezwykłe wrażenie jaśniejących obwódek wokół czarnych dziurek skłębionej materii.

Pomyślałam, że wrócę jutro z BMA.
Ale
jutro mogło już być inaczej.








12 komentarzy:

  1. a ja przeczytałam lipcowy...
    lipy w lipcu tyż pikne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy zwłaszcza zapachowo... uwielbiam:)

      Usuń
  2. szczególnie piękne to pierwsze zdjęcie... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wejściem do ludzkiej siedziby...

      Usuń
    2. przez chwilę myślałam że to jakiś kiosk :) dopiero po chwili zorientowałam się że to wejście do bloku :) Taka królewska droga dla mieszkańców :)

      Usuń
  3. Piękna zlotolistna.
    Moje lipy jeszcze śpią. Nie mają żadnych listeczkow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, naprawdę są aż takie różnice?

      Usuń
  4. jest w tym oczekiwanie. zawieszenie?
    zapach lipy! boski! a herbatka jaka dobra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu widać, jak rosną. W nocy, kiedy nikt nie patrzy (oprócz Ani M. i niskiego psa), one rosną z cichym szeptem.

      Usuń