piątek, 23 listopada 2012

Powstań

Byłam na spotkaniu w miłej knajpce, z przyjaciółmi i znajomymi.
Jeśli wydaje wam się, że wiecie, co ze sobą zabrałam, to...
macie rację.

Bo nie były to skrzypce, nie nie.

Ale takie spotkanie było mi potrzebne, moje morale wzrosło, a już chciało upaść i leżeć. Bo po co mam wstawać, jak mi źle, sennie i głucho na dodatek. Wokół sterty papierów, brudnych naczyń i pudełek po lekach.

A tam - choć panował gwar i nasłuch prowadziłam tylko prawostronnie (choć jednak lewoskrętnie) -
udało mi się usłyszeć rzecz najważniejszą,
 otóż:
Nikt mi nie wierzy, że jestem beznadziejna.


14 komentarzy:

  1. Ilu ich było???
    Bo wiesz, jak Ci jeden mówi żeś osioł, to się zastanów.
    A jak dwóch - to se kup siodło!

    Mniemam, że było ich więcej niż dwóch:P
    Zatem NIE JESTEŚ beznadziejna.
    Jako i ja - po dość systematycznym czytaniu Twoich postów - śmiem twierdzić.
    No NIE JESTEŚ - i już!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakończenie wbiło mnie w fotel:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no coś ty? mało przekonywująca jesteś- musisz jeszcze nad tą rolą popracować :P

    OdpowiedzUsuń
  4. jakoś słabo się starasz nasza Aniu, by Ci uwierzyć ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Wam Kochane dziewczyny
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. przeczytałam ten post Helmutowi. nieźle się uśmiał ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Aniu Aniu ... Każda moja koza by Cię wymeczała* serdecznie! Każda kura i kurcacek. (Za kogutki nie ręczę) I Szary Pies Piątek spojrzałby spod oka, a robi to naprawdę świetnie.
    Mój mąż właśnie podszedł do mnie, ale zobaczywszy moją minę stwierdził, że nie będzie mi przeszkadzał w mojej Jutrzni codziennej:)
    UWAGA TERAZ BĘDĘ MÓWIĆ GŁOŚNO - TRĄBKO ANI, NIE JESTEŚ BEZNADZIEJNA! JESTEŚ CZĘŚCIĄ JEJ CUDOWNOŚCI WIĘC NIE MUSISZ JUŻ CHOROWAĆ.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś beznadziejna.
    Pasuje?
    wcale nie chcesz tego słyszeć, trąbka też nie, nawet od ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. jak ktoś się czuje beznadziejnie i wygłasza to publicznie, to po cóż?
      Żeby mu ludziska to z głowy wybiły:)

      Usuń