wtorek, 7 stycznia 2014

Cóż...

Dobrze, że nie zaprosiłam na dziś sąsiadki.
Ani nikogo innego.
Zawsze to jakieś pocieszenie.

39 komentarzy:

  1. Ale,że Milusińscy narozrabiali?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że znów kuweta i nic innego (gorszego) ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie kuweta i w tym cały problem...

      Usuń
  3. Czyzby grypa Cie dopadla...moze do Polski dotarla ta portugalska, ktora robi spustoszenie , cale szczescie ,ze trwa tylko 3 dni...wiem bo doswiadczylam...to grypa? kuruj sie z czegokolwiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeśli coś dopadło, posępność i chwilowy stupor.
      Ale już się zebrałam i zaczynam prace czyszczącą-piorące.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tym razem aromat stanowił tylko dodatek...

      Usuń
  5. To prawda, pocieszenie zawsze znajduje uzasadnienie. Z tym, że ja nigdy się nim nie zadowalam. Jednak nikomu nie polecam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lu pochorowała się na brzuszek, ale pocieszające jest też to, że już jej chyba przeszło.
      Inne pocieszenia są takie, że moja kołdra mieści się w pralce, a materac i tak muszę niedługo wymienić.
      ;)

      Usuń
    2. oj bidulka,podrap ją za uszkiem ode mnie:)

      Usuń
  6. Lulencja chorowała we Wro, więc współczuję Tobie i LU
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem od czego...
      Mam nadzieję, że już będzie dobrze.

      Usuń
    2. a moze to jakiś wirus?
      zaatakował Wasze pieski,brak mrozu,nie pozabijane zarazki....

      Usuń
    3. To jest możliwe, ale mam nadzieję, ze jednak nie...

      Usuń
    4. też mam nadzieje,że bedzie już dobrze,ze zwierzątkami to jest jak z malutkimi dziećmi,widzimy,że coś im dolega ale nie mogą nam powiedzieć co konkretnie....i cierpimy razem z nimi:(

      Usuń
    5. Też bardzo źle znoszę choroby zwierzaków.

      Usuń
  7. o kurczę...
    biedulka LU i biedulka Ty... :****

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczynki kochane - :*
    I obiecuję już nie gadać od rzeczy w złą godzinę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Współczuję. Ja tfu, tfu przy moich 6 szt. mam jednak szczęście.......
    Dlaczego kocinka się pochorowała ? To jest pytanie ,może to coś poważnego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To psina miała rozstrój żołądka.
      Kotka czuje się dobrze, pomijając to, że leczymy nadczynność tarczycy.

      Usuń
  10. Podałaś węgiel, czy samo jej przeszło?
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O 16.30 załatwiła się jeszcze raz na spacerze, i od tej pory nic się nie dzieje. nawet na wieczornym spacerze tylko siusiu. Teraz śpi sobie.

      Usuń
  11. To może faktycznie było na tle emocjonalnym. Oczyściła się ze strachu. Ale obserwuj jutro zachowanie na spacerze. I mały pościk nie zaszkodzi, żadnych wigilijnych pierogów!
    dr I.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lu się już dobrze czuje, ale co z Tobą Aniu? Jesteś spokojna?
    Tak mi żal tratwy ...
    Musisz zmienić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze na niej popływam. Sama nie wiem.
      Jest jako tako.

      Usuń
  13. mojemu poprzedniemu psiakowi, w takich sytuacjach, pomagał lakcid :*

    OdpowiedzUsuń