środa, 8 stycznia 2014

Transoceanicznie

Może powinnam zmienić tytuł bloga.
Mógłby się nazywać "Na zas***ej tratwie".

Mam ochotę zamknąć oczy jeszcze mocniej
i popłynąć.

Wszak
dzieci mam dorosłe,
kot następną tabletkę bierze po północy,
pies śpi spokojnie,
jedną kołdrę wyprałam,
pościel pierze się w 90 stopniach,
mąż wraca dopiero za jakieś półtorej godziny.

Mam czas
na podróż przez ocean.

Czy wam też się wydaje, że gotująca się pościel pachnie dzieciństwem, a pralka mruczy wtedy jak dalekomorski statek na horyzoncie?

24 komentarze:

  1. ide wlaczyc pranie :)))
    ps. tylko rozwieszania nie lubie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię zapach białego prania, chyba te proszki mają specyficzny skład, jakiś wybielacz może. Bo pachną jak przed laty...

      Usuń
  2. :)

    Posyłam całusy na zas*** ną tratwę. Śpij spokojnie, tj. płyń przez morza, oceany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już przybiłam do brzegu. Na spacerek trzeba.

      Usuń
  3. jak to mozliwe ze Twoj kot je tabletki??
    zapach piekny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tabletki na nadczynność tarczycy. Dostaje maleńki kawałeczek - muszę dzielić na sześć części. Potem zawijam w odrobinę świeżego surowego mięsa i kotka tego nie zauważa. Lekarz tak kazał.

      Usuń
    2. robiłam tak samo z tabletkami dla kotki, wystarczyło dzielić na pół :)
      a kot mojej znajomej ma cukrzycę i ona mu robi zastrzyki insuliny :(
      najbardziej lubię zapach prania, które wyschnie na świeżym powietrzu

      Usuń
    3. Tak, taki zapach jest fajny. Dziś jednak pada...

      Usuń
    4. A dzielę na sześć części, bo tylko tyle wynosi jednorazowa dawka:)

      Usuń
  4. Zazdroszczę mruczącej pralki. Nasza dudni i łomocze, jak pociąg na wiadukcie.
    Może popłyniesz którymś ze statków gdzieś, gdzie jest słonecznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Twoja pralka to lodołamacz:)
      Toruje drogę innym statkom.

      Usuń
    2. wespół z moją, która bardziej jak wściekły traktor. nie dość, że łomoce, to jeszcze daje po ścianach. a ostatnio robi, co chce. ja nie chcę, żeby wirowała, a ona wiruje, taka uparta! więc też pozazdroszczę :)

      Usuń
  5. A ja wróciłam przed chwilą od weterynarza. Maksiu miał konsultację okulistyczną i ma zalecenie usunięcia gradówki. A ja coś w środku czuję, że to może pogorszyć sprawę, boję się powikłań. Też nie wiem, czy to głos intuicji, czy uprzedzenie, bo od października przeżyłam już dwie operacje, z których przeżył tylko jeden pies.
    I tak źle, i tak niedobrze...Łatwiej podejmować decyzje dotyczące własnej osoby. Życzę zdrowia Twoim zwierzątkom.
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba pewnie wyczuć, czy jemu to przeszkadza. Jeśli nie - to można zostawić.

      Usuń
  6. Żebym ja wiedziała, czy mu to przeszkadza...To jest grudkowe zapalenie trzeciej powieki, sączy mu się z oka, jedno oczko ma czerwone, leczenie działa na krótko.
    Jejku, przypomniałam sobie lata dzieciństwa, kiedy nie wiedziałam że suki mają jakieś cieczki, a tym bardziej nie przypuszczałam, że będę chodzić z psem do okulisty.
    I.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak stan zapalny to pewnie przeszkadza. Źle robi całemu organizmowi.

      Usuń
    2. Ale dobrze, że tu zajrzałam. Musze zbadać Pikuni tarczycę, bo śpi na okrągło, nie chce chodzić i robi się ciapolkowata.

      Usuń
  7. Ale kolejna narkoza też nie jest obojętna dla zdrowia. Jeszcze poczekam z decyzją, ale operacja wisi w powietrzu...
    I.

    OdpowiedzUsuń
  8. I jeszcze wykrochmalona posciel :)

    P.s. Odwazny tytul bloga, ale moze jednak nie zmieniaj. Ten jest taki przyjazny i bezpieczny. Jak przyjazn z dziecinstwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że zostanie, jaki był :)

      Usuń
  9. Uwielbiam tu wpadać. To jak zajrzeć do Ani z krainy czarów, gdzie wszystkie słowa mają niepowtarzalną moc. Moja mała wysepka poezji.
    Pozdrawiam serdecznie, Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się odezwałaś. A Twoje słowa takie miłe, dziękuję:)))

      Usuń
  10. kiedyś przeczytałam, że odgłosy z pralki są podobne do tych w brzuchu ludzkim, i przypomina nam to bezpieczny okres płodowy. Sama nie wiem :)

    Myślę teraz sobie, że moje szumy w uszach są jakieś oceaniczne i mam przez cały rok wakacyjny szum fal w głowie... To przyjemne wyjaśnienie. Płyniemy razem :)

    OdpowiedzUsuń